Chcę ponownie zagrać w Fallout 3. Z samej gry nie pamiętam już zbyt wiele. Grając ostatnim razem, jakieś 15 lat temu, pamiętam, że grałem jedynie w podstawową wersję bez dodatków i modów. O czym warto pamiętać chcąc zagrać teraz? Jakieś mody? Jakieś remastery fanowskie wyszły czy coś podobnego?
ehh zaciąłem się na tej głupiej cipie Yxunomei. Miałem chyba z 50 prób i raz tylko może 2 byłem blisko jej zabicia, ale zrushowałem ją więc nie wiem czy bym później z jej gnojkami sobie poradził. A tak mi się dobrze grało, już myślałem, że Icewind Dale będzie pierwszym rpgiem którego wreszcie ukończę... #icewinddale #rpg #dungeonsanddragons
O ile dobrze pamiętam najwięcej frajdy w Icewind Dale dało mi przechodzenie gry solo krasnalem wojowniko-kapłanem. Skupiało to cały xp na jednej postaci, która dzięki kapłańskiej magii i "shorty bonuses" do rzutów obronnych była nie do zajechania, a jako wojownik łamała wrogów aż miło.
Wiele walk poza tzw. "kite'owaniem" (łapaniem aggro bossa na konkretną postać i uciekaniem/tankowaniem nią w czasie gdy reszta drużyny stara się zadać jak największe obeażenia) bardzo ułatwia wielopoziomowe przygotowanie magiczne. W grach na infinity engine bardzo dobrymi zaklęciami zawsze były "przyspieszenie" (3 poziom) i poprawiona niewidzialność 4 poziom). Zaskakująco dobrym zaklęciem potrafi być pierwszopoziomowa Chromatyczna Kula (o ile przeciwnikowi nie powiedzie się rzut obronny to na wyższych poziomach czarodzieja ofiara jest na
Berserker, Łowca nieumarłych i Kapłan/Łowca brzmią jak solidni pierwszoliniowcy. Zabójca (łotrzyk?) w tego typu walkach ma mało do roboty poza próbą ciosu w plecy lub skupieniu się na odciąganiu mobów od reszty drużyny. Jeśli masz jakieś mikstury niewidzialność to może być to dobry pomysł by zabójca je łykał i starał się co drugą rundę backstabbować (o ile demonica nie ma widzenia niewidzialnych).
źródło: IMG_5612
Pobierz