Dla Truceli gorna granicą jest 40 i zazwyczaj konczy sie magikiem. Samotni bez wygladu bez znajomych bez przezyc bez wspomnien pogardzani zniszczeni zduszeni. Do 30 jakos ciagna copeuja ze bedzie lepiej ze cos sie zmieni. Po 30 przychodzi kubel zimnej wody rozumieja ze to juz koniec. Ciagna to jeszcze przez jakis czas. Pierwsi odpadaja kolo 32 lat. Miedzy 33-37 odpada juz zdecydowana wiekszosc. Najsilniesji psychicznie wytrzymują jeszcze te 38-40. Nie ma natomiast
@Pucios87: Ta, też czytałem że magiki lecą po 40 jak szalone. Można się śmiać z wbicia czarodzieja jak np.: ja, ale 30 latek to jeszcze młody gość. Po 40stce psycha i zdrowie siada jeszcze bardziej
Dla mnie to nieprawda. Kojarzy mi się to z soyboyowym mindsetem, że bez baby zginiesz. Przecież jako singiel możesz dbać o zdrowie, dobrze spać i trenować. Nikt ci nie każe pić alkoholu. Przecież wśród żonatych jest sporo alkoholików albo ludzi chorych psychicznie, a po rozwodzie i alimentach to już w ogóle. Dodałbym, że chłopy w małżeństwie właśnie też często piją, bo oprócz pracy i obowiązków to jedyna ich wolna chwila na jakiś
@Henson_: w wiekszosci przypadkow to prawda co napisal. Mozna copeowac ale jak skończysz te +-35 lat to zazwyczaj sprawy przybierają właśnie taki obrót
@Henson_: ale nikt nie mówi o byciu beciakiem. Na dłuższą mete samotnosc potrafi wszystko obrzydzić, są badania ze długitrwała samotność jest równie szkodliwa co palenie iluś tam papierosów dziennie. Do tego naturalnie z wiekiem znajomi zakładają swoje rodziny i mają mało, jeśli w ogóle, czas dla takiego kolegi singla. Zostaje sie w pewnym wieki samemu, bez motywacji do robienia biznesu czy podróżowania. Co sprytniejsi pójdą chociaż w cope pracoholizmu, a
A by człowiek zanurkował między uda jakieś 30 letniej opalonej karynki z tatuazami, zrobionymi włosami rzęsami i ustami. Lizał by jej otwór bez opamiętania szukając ekstazy niby poszukiwacz szuka skarbu w jaskini. Uda zatrzasnełyby mi drogę odwrotu dopóki nie doprowadziłbym mojej pani do satysfakcji. A ja bym chapał łapczywie i chapał aż do utraty tchu #przegryw
Może i naiwny jestem ale się z vanderem utożsamiałem w cierpierncitwie i cieszyłem się że on jest taka "bratnią duszą" w przegrywie, fajnie się tu kiedys piło wieczorami, wymieniało poglądami, chłop się taki samotny nie czuł. Jeden z niewielu co mnie chyba trochę lubił, bo mnie nikt nie lubi. No ale dobrze że mu się udało, ja niestety zostaje tu na zawsze. Over ehhhhhhh #przegryw
#sebcel co jak co ale w tej brodzie to zajebiście wygląda i nie zapraszam hejterków z przerzedzonymi łoniakami na łypie do dyskusji. Glow up bezsprzeczny, tylko niech trochę wytrymuje kontury. Działał w ciszy a efekty zrobiły hałas
#przegryw
Komentarz usunięty przez moderatora