TL;DR: Uratowaliśmy kilkutygodniowego jeża przed niechybną śmiercią (ʘ‿ʘ)
Niedzielne popołudnie przy kawie u rodziny. Wtem na trawniku pojawia się on, jeż. Przewraca się na bok, na plecy, nie potrafi ustać na nogach. Siostra kojarzy stronę na FB gdzie ratują dzikie zwierzątka, wyszukuje "Mysikrólik" (www.mysikrolik.org) i znajduje - są w Bielsku-Białej, jakieś maks 15km od nas. Dzwonimy bo mają telefon zaufania, po krótkim wstępie i opisaniu stanu pacjenta gość pyta
Niedzielne popołudnie przy kawie u rodziny. Wtem na trawniku pojawia się on, jeż. Przewraca się na bok, na plecy, nie potrafi ustać na nogach. Siostra kojarzy stronę na FB gdzie ratują dzikie zwierzątka, wyszukuje "Mysikrólik" (www.mysikrolik.org) i znajduje - są w Bielsku-Białej, jakieś maks 15km od nas. Dzwonimy bo mają telefon zaufania, po krótkim wstępie i opisaniu stanu pacjenta gość pyta




















Komentarz usunięty przez autora