#anonimowemirkowyznania Kilka dni temu obudziłem się wczesnym rankiem. Całkiem przypadkowo poprawiając bonera poczułem dziwne wybrzuszenie nad prąciem, po prawej stronie. Szybko okazało się, że to jedno z jąder przemieściło się właśnie tam. Nie czułem bólu jednak mocno mnie to zaniepokoiło. Po chwili kiedy usiadłem - nie czując tego absolutnie - jądro wróciło na swoje miejsce. Nic mnie nie boli, jądro już się nie przesuwa, jednak mam wrażenie, że się źle
@AnonimoweMirkoWyznania Po prostu jądro przesunęło ci do kanału pachwinowego - tamtędy idzie nasieniowód i naczynia do dżondra. Problem będziesz miał wtedy, kiedy dżondro nie będzie samo chciało wrócić do wora.
Jestem lekarzem na 1 roku rezydentury z kardiologii. Pracuję w klinice kardiologii w jednym z większych miast w Polsce. Dzisiejszy dzień to było jakieś piekło ...
@JablkowyAndroid: Wiem ile zarabiam - tak więc #!$%@? głupoty panie panie - podstawy mam 2100 netto za 160 godzin w miesiacu. Za dyżury towarzyszące dostaje na razie ok. 800 zł za 40 h dodatkowej pracy. Acha - nie jestem OPem.
Ja po prostu chcę godnie zarabiać z jednej pracy, a nie #!$%@?ąc 3 etaty jak robi część moich znajomych rezydentów. Oni może mają te 4 tysiące na łapę - ale
#anonimowemirkowyznania Stulej prawiczek here, 3 lata do zostania czarodziejem. Już trzeba chyba zapomnieć o tym romantycznym #!$%@? o mitycznej "tej jedynej" i pogodzić się z myślą, że ze względu na swój wiek (i #!$%@? umysłowe) już nigdy nie będę miał "tej jedynej" - kobiety, która będzie dla mnie pierwsza i dla której ja będę pierwszym. Trzeba wreszcie to przerwać i zacząć korzystać z życia, a nie być jakimś frajerem. Co
Plan ma kilka wad, na przykład dziewczyna musiałaby być sierotą (choć to da się zrobić) i nie mieć znajomych (to też jest do zrobienia, ale policja może zacząć coś podejrzewać). Dlatego przedstawię wam jak ja zdobyłem serce swojej ukochanej. Jest to 100% sposób na wyjście z przegrywu. Niestety, ale i mój plan nie obył się bez pewnych trudności. Do jego realizacji potrzeba co najmniej jednego dobrego kumpla i jakiegoś opuszczonego pomieszczenia. Ale od początku.
#anonimowemirkowyznania Powiedzcie mi gdzie znajdę taką średnio ładną dziewczynę, tylko żeby nie była tłusta. Najlepiej introwertyczkę żeby lubiła ze mną oglądać seriale w wolnym czasie. Może być z biednego domu bo finansowo się nią zaopiekuję(lekarz here)byleby nie reprezentowała sobą biedy umysłowej. Portali randkowych próbowałem ,za dużo parówek na jedną dziewczynę i dziewczynom #!$%@?. I wcale nie jestem brzydki
@AnonimoweMirkoWyznania: Mam tak samo jak ty OPie. O tyle bardziej #!$%@?, że pracując jako radiolog siedzę cały czas w tym pieprzonym zakładzie i widzę maksymalnie 10 osób dziennie.
#anonimowemirkowyznania Chcę iść do pośredniaka, ale parę rzeczy nie rozumiem. Nigdy tam nie byłem dlatego się pytam: 1.Jak tam jest? W sensie można podejść do jakiegoś okienka, tam jest jakieś biuro, czy trzeba się umawiać, czy można iść kiedykolwiek? 2.Jakie dokumenty trzeba tam zabrać? Słyszałem, że wystarczy dowód i książeczka zdrowia. Ale czy na pewno? 3.Czy oni będą do mnie jakoś dzwonić czy będę musiał pójść na miejsce?
#anonimowemirkowyznania Mireczki, jak nazwać stan takiej wegetacyjnej stagnacji, która nie wadzi za bardzo ale jednak czuje się bezsens swojego istnienia? Brak większych aspiracji życiowych, brak motywacji do wykonywania tych bardziej złożonych czynności, świadomość nieporadności życiowej i niedostosowania do warunków i oczekiwań bliższego i dalszego otoczenia? Nie mówię tutaj o żadnym rodzaju depresji; nie miałem na myśli trudności z podstawowymi zadaniami, czy znienawidzeniem życia, a tym bardziej obwiniania zaistniałą sytuacją w jakimkolwiek stopniu swojego otoczenia. Gdy taka osoba doskonale wie, że jest w pewnym stopniu - jak niektórzy by to nazwali - #!$%@?, nieprzystosowana życiowo, z czym oczywiście wiązałby się permanentny i pierwotny brak partnera. Nie musiałoby to nawet przeszkadzać, ktoś taki mógłby spokojnie sobie pracować czy też uczyć się, w pewnym stopniu socjalizować się z poznanymi w pracy/szkole osobami (bez takich ekscesów jak spotkania towarzyskie, nawet nie mówiąc o imprezach), lecz zaraz po powrocie do domu zaczynała zastanawiać się nad sensem jej jestestwa. Obrazując: gdyby eutanazja w ich najbliższym szpitalu była refundowana i dostępna na życzenie, to byli by trzeci w kolejce, zaraz po najcięższych przypadkach #!$%@? i osób nieuleczalnie chorych, gdyż kończyć przygodę ze swoim życiem jakoś tak ciężko, zawsze brakuje odwagi, mimo że nie ma większych dramatów...
#anonimowemirkowyznania Ale się wkurzyłem. Mam pewną koleżankę od gimnazjum. Poszła do pato liceum bo miała pracować w firmie wujka, czy ki #!$%@?. W pato liceum poznała pato znajomych. Jako że w gimnazjum byliśmy całkiem zgraną klasą to często spotykaliśmy się w kilka osób. Zawsze jak potrzebowała transportu to ciągnęła albo mnie, albo naszego znajomego. Ostatnio jednak się #!$%@?łem i przestałem ją wozić. Woził ją kolega, któremu też puściły ostatnio nerwy. Napisała mi dzisiaj SMS, że jest daleko poza miastem i żebym przyjechał. Nic nie dopisałem. Kilka godzin temu zadzwonił do mnie jej ojciec, z prośbą żebym po nią pojechał bo ten kolega nie może, on też nie a martwi się o córkę. Jako że on spoko gość no to ja myk za kluczyki i jadę. Czekam na nią pod tą meliną, aż tu ding. Przyjeżdża ten kolega. Wychodzi koleżanka i mówi że dobrze ze jesteśmy bo trzeba jej znajomych odwieźć. #!$%@?łem się niemiłosiernie bo nie będę pijanej patologi do domów odwoźił szczególnie że okłamała swojego ojca no i naszego kolegę bo powiedziała mu że ja nie przyjadę na pewno. Kolega też się zabrał zaraz ze mną bo nie chciał ich wozić.
Teraz nie wiem czy dobrze zrobiłem bo w końcu obiecałem jej ojcu że ja zabiorę.
Przepraszam że tak chaotycznie. Musiałem gdzieś to wyrzucić.
#anonimowemirkowyznania Pewnie jutro będę miał inne zdanie na ten temat, ale ostatnio mam tak koszmarne wahania nastroju, że mam wrażenie, że każdego dnia jestem inną osobą.
Co myślicie o tym, żeby umrzeć całkowicie od środka? Nie być ani szczęśliwym, ani nieszczęśliwym. Po prostu taką pustą w środku kukłą, robotem która żyje dzień nie zamartwiając się zbytnio o to, co przed nim i za nim. Nie oczekując miłości, szczęścia, Unikając wszystkich rozczarowań i bólu z nimi związanych. Nie patrząc z zazdrością na tych, którym wyszło. Siedząc w swojej pustelni, czytając książki, oglądając filmy, zażywając innych rozrywek, od czasu do czasu podróżując. Przyjmując wszystkie niepowodzenia i nieszczęścia z obojętnością, apatią. Lejąc na czyjeś wymagania, jednocześnie nie wymagając. Może tak by było dla mnie najlepiej...
#anonimowemirkowyznania Potrzebuję małej porady. Od pewnego czasu spotykam się z dziewczyną z którą chcę się związać. Nie seksowaliśmy jeszcze, zanim to się stanie chciałbym zrobić sobie odpowiednie badania, wcześniej byłem dość aktywnym seksualnie facetem z wieloma partnerkami. Seks zawsze z zabezpieczeniem, nie mam żadnych problemów ze zdrowiem, ale jestem odpowiedzialnym gościem i chcę mieć pewność, że różowa niczego ode mnie nie złapie. Na pewno HIV, HPV, co jeszcze?
#anonimowemirkowyznania Jest prawie lato, co rusz widać jakąś parkę, czy w ogóle ludzi, którzy coś tam razem robią. Jak to się dzieje? Nie śmiejcie się, ale jak to się robi?
Odkąd sięgam pamięcią nigdy nie miałem znajomych. A dokładniej takich znajomych, których sam bym poznał. Ot, pojawiali się jacyś ludzie i znikali, nigdy mnie specjalnie nie obchodzili, nigdy nie miałem presji, żeby specjalnie poznawać kogoś. Przez podstawówkę, gimnazjum, liceum przebrnąłem w zasadzie sam. W zasadzie, bo było kilka osób, które uważało mnie za kolegę, ale zaraz po maturze kontakt się urwał, a mi nawet nie przyszło do głowy, żeby go podtrzymywać.
Studia wyglądały podobnie. Czasami czytam, że ludzie idą na studia, żeby "studiować" tzn. imprezować, pić i generalnie poznawać ludzi. Gdy je zaczynałem, było mi to obojętne, chciałem się uczyć i rozwijać, co z mniejszym lub większym skutkiem mi się udawało (choć nigdy nie skończyłem studiów, znalazłem inną pasję, na której teraz zarabiam). Na typowej popijawie byłem tylko raz, wróciłem do domu trzeźwy i zażenowany. Parę razy jeszcze ktoś mnie zapraszał, ale zawsze miałem jakąś wymówkę.
@AnonimoweMirkoWyznania: Znajdź sobie zajęcie, hobby, wymagające "udziału osób trzecich". Czy to będą gry planszowe, czy piłka nożna - jeden #!$%@?. Sugeruję przy okazji udać się do psychologa - pogadać, otworzyć się. Może ty masz po prostu depresję - ja miałem takie myśli, kiedy byłem w głębokim dołku. Że nie pasuję do tego świata, że świat się kręci, a ja stoję.
#anonimowemirkowyznania Jeden wielu przykładów i moich kompleksów to moje słabe auto. Jeżdżę Golfem z 1998 roku, który stuka, puka i trzeszczy jak auto wiekowe. Gdy wyjeżdżam na miasto i widzę za kierownicą tych młodych, przystojnych i dynamicznych z grzywą i zarostem jadących jakimś lśniącym względnie młodym Audi czy Mazdą, na widok których loszki podwijają spódniczki, to aż mnie skręca w środku. Zazdroszczę im bardzo a z drugiej strony wolałbym jednak nie poznać w ten sposöb loszki, żeby nie oceniała mnie przez pryzmat posiadania.
W ogóle szybko łapię böldupy. Przeglądając się w lustrze przed wyjściem myślę sobie - kurcze, nie jest ze mną źle - wystarczy jednak wyjście do ludzi i czar pryska. Automatycznie poröwnuję się do innych samcöw i szybko oceniam, że co drugi jest przystojniejszy. Jak ja mam z nimi konkurować skoro z charakteru jestem piwniczak a groszem nie śmierdzę? Na mieście podoba mi się prawie każda koszka, ktörą mijam, ale odnoszę wrażenie, że panuje tu zasada 20% facetöw zgarnia agencję 80% loszek, czy jakoś tak. #feels
@AnonimoweMirkoWyznania: W głowie ci się coś pochrzaniło. Serio. Moim zdaniem jest tak - chciałbyś kupić sobie nowszą, lepszą furmankę - ale nie masz kasy. Zwalasz winę na to, że nie znalazłeś sobie panny bo masz #!$%@? samochód.
Znam pewnego debila, który nie dość, że nie jest ni #!$%@? przystojny, ma Audi 80 kombiaka z 94 w "dizlu" a rypie średnio raz na
#anonimowemirkowyznania Powoli tracę sens we własne życie i przyszłość. Kiedyś myślałem że fajnie jest zostać lekarzem i wogóle, ale chyba pomyliłem się. Nie wyglądam najgorzej,zacząłem chodzić na siłownię może jak mi się uda coś zarobić w wakacje postaram się zmienić garderobę na bardziej elegancką, nie mam problemu z poznawaniem dziewczyn, chociaż jestem trochę nieśmiały, co prawda podwinęła mi się noga i musiałem zacząć studia od nowa, w tym roku wbijam 22 lvl czyli jestem już 2 lata w plecy, zostało mi jeszcze 5 lat studiów i kolejne 5 lat specjalizacji. Serio jakie ja mam szanse u normalnej dziewczyny która skończy studia i chce się ustatkować. Co ja jej będę mógł zaproponować w wieku 27 lat 2275 zł z perspektywą takich zarobków do 32 roku życia i to w najlepszym przypadku jak dostanę się na rezydenturę, albo #!$%@? 300-400h w miesiącu żeby zarobić na coś więcej, kiedy ona mnie będzie widziała, kiedy dzieci, a przecież trzeba się uczyć do egzaminu specjalizacyjnego też kiedyś. Jeszcze żeby moja rodzina była bogata, no ale #!$%@? są gołodupcami, żyjemy z pensji mojej matki bo ojcu od kiedy pamiętam nie było po drodze z pracą zarobkową. Poza tym ile ona ma już lat #!$%@? 58 lat, zaraz pójdzie na emeryturę i będzie dostawała jakieś ochłapy, że sami będą na skraju ubóstwa, co #!$%@? będę żył z rodzicami do 27 roku życia, a może do trzydziestki w tym bagnie, że wstyd jakąkolwiek dziewczynę zaprosić, żeby jeszcze sami byli normalni no ale są w #!$%@? toksyczni (szczególnie moja matka na punkcie mojej nauki) i moja była nawet nie chciała mnie odwiedzać, wcale jej się nie dziwiłem, bo zachowywali się tak jakby przyjechała do nich a nie do mnie i moja matka #!$%@?ła zawsze jakiś szajs i #!$%@? dawała jej jakieś swoje ciuchy, zawsze #!$%@? ciągle za każdym #!$%@? razem, i tak człowiek mówił, tak tłumaczył że nie dawaj, ona nie chce twoich starych szmat, oczywiście obiecywała że już nigdy nic nie da (niby obrażona)a potem i tak robiła po swojemu, tyle razy ile ona mi coś obiecywała, a tak naprawdę kłamała to już nie zliczę. Swoją drogą ilość ubrań mojej matki zaczęła przekraczać wszelkie granice zdrowego rozsądku do tego stopnia że w moim pokoju mam 5 szafek i jedną dużą szafę przy czym moje rzeczy zajmują jedną szafkę i może mam 2 wieszaki w szafie, a garnitur wisi na boku szafy w pokrowcu, a w szafie jest tak napakowane że nie wsadzę reki między ubrania. Dałem jej ultimatum do września że ma się tego pozbyć, albo jej #!$%@?ę przez balkon wszystko. Ojciec nie lepszy jak opisałem go to ludzie myśleli że to zarzutka Szczerze jakie ja mam szanse z byle informatykiem który po licencjacie jest spokojnie w stanie zarobić te 3k, a do trzydziestki pewnie dobije do 10k. Zostanie mi ożenić się z jakąś średnio ładną, średnio inteligentną dziewczyną której nigdy nie pokocham i #!$%@?ć na boku pielęgniarki, albo zostać starym kawalerem do końca życia. Mam żal do rodziców, że mnie kierowali na ten kierunek, powiecie że to zawsze i tak na końcu była moja decyzja. Tak to moja decyzja którą podjąłem w sumie 2 razy (wtedy jeszcze jak byłem z moją byłą życie wydawało się prostsze, może też teraz dorosłem, albo może też przez to że teraz pewnie moja była umawia się z jakimś kolesiem z polibudy) ale wiem że zrobiłem błąd słuchając się jakiś starych ludzi którzy w życiu gówno osiągnęli i zatrzymali się dobre 20 lat temu w rozwoju inb4 ktoś zaraz mi zasugeruje emigrację - ciągle o tym myślę, choć ta perspektywa mnie mocno przytłacza inb4 nie przejmuj jesteś jeszcze młody, samo się jakoś ułoży, może tak może nie, mam dość życia ala moi rodzice że jakoś to będzie
@AnonimoweMirkoWyznania: pieprzysz jak potłuczony. Tak, udało mi się skończyć lekarski i tak - dostałem się na rezydenturę. Jeśli patrzysz się tylko na kasę - to nie marnuj swojego czasu i Mirasów z Wypoku. Jesteś kolejnym (nie pierwszym i nie ostatnim) delikwentem, który patrzy tylko jak szybko i bez wysiłku zarobić kokosy.
#anonimowemirkowyznania Cześć, nie wiem w sumie za bardzo jak mam zaczac opowiadac moja historie to zaczne od poczatku. Jestem #niebieskipasek lvl 19, w przyszlym roku chce po technikum zdac mature i pójść na studia zaoczne. Mysle, ze wazne dla mojej opowiesci jest to ze mieszkam na wsi, praktycznie całe życie towarzystwo tych samych osób, no moze od kiedy chodzę do technikum to trochę się to zmienilo. No ale
@AnonimoweMirkoWyznania: A nie możesz ustawić się gdzieś ze znajomymi z technikum? Ewentualnie znaleźć sobie w miarę ciekawe, wymagające i czasochłonne hobby? Mi bardzo pomogła zająć czas codzienna zabawa z naprawą motocykla, a jak to mi się znudziło to przysiadałem do elektroniki. Spróbuj, może to polubisz (a może przyda ci się to później w pracy) ;)
#anonimowemirkowyznania Mirasy, powiem wam, że studiowanie typowo męskiego kierunku na politechnice to miejscami porażka. Czasem sobie myślę jak zajebiście mają osoby, które studiują w miarę unisex kierunki i na jakichś imprezach grupowych są obie płcie, bo jednak wiadomo jak są jakieś dziewczyny to zawsze nawet #przegryw zachowują się inaczej i jest weselej. Niestety u mnie zaproszenia na chlanie w akademikach czy gdzie indziej to zawsze to samo, kilkunastu samych chłopa (ew + 2, 3 samice na które każdy po kilu szotach się napala) siedzi i najebuje się dla samego faktu #!$%@?. Powiecie: "no to idźcie do klubu czy gdzieś na dupy xD", ale poza mną to może jedna osoba jest na to otwarta, to czasem we dwóch gdzieś wyjdziemy. Dlatego łapię ból dupy jak widzę jakieś grupki studenciaków, które sobie chodzą i wspólnie imprezują. Już od dawna dochodzi do sytuacji, że jak jest weekend to ja wolę siedzieć na chacie i zamulać oglądając film czy nawet pograć w jakieś gierki niż znowu wybierać się na studenckie gej party. I to nie tak, że nie lubię moich znajomych ze studiów, bardzo ich lubię, ale z chlania taniego alkoholu byleby się urżnąć chyba wyrosłem na początku liceum
@AnonimoweMirkoWyznania: Sam odpowiedziałeś sobie na pytanie - chcesz poznać ludzi? to wyjdź gdzieś. Znajdź "swoje" miejsce w mieście, gdzie najlepiej się czujesz. A szukanie dupy w klubie na dłużej - polecę klasykiem "Żeby poznać kogoś dobrego, nie idzie się do klubu. To tak jak iść do rzeźni na dyskurs filozoficzny"
Kilka dni temu obudziłem się wczesnym rankiem. Całkiem przypadkowo poprawiając bonera poczułem dziwne wybrzuszenie nad prąciem, po prawej stronie. Szybko okazało się, że to jedno z jąder przemieściło się właśnie tam. Nie czułem bólu jednak mocno mnie to zaniepokoiło. Po chwili kiedy usiadłem - nie czując tego absolutnie - jądro wróciło na swoje miejsce. Nic mnie nie boli, jądro już się nie przesuwa, jednak mam wrażenie, że się źle
Po prostu jądro przesunęło ci do kanału pachwinowego - tamtędy idzie nasieniowód i naczynia do dżondra.
Problem będziesz miał wtedy, kiedy dżondro nie będzie samo chciało wrócić do wora.