@Obronca_Przegrywow: Poszedłbym (choć z dużą dozą strachu) o ile miałbym pewność, że nie jest to jakiś żart i wyszłoby to ze strony osoby, o której wiem, że nie chce dla mnie źle
@podrywacz1: Chłop się po prostu polał zimną wodą nawet nie bardzo wiadomo po co i co z tego wyniknęło i #!$%@? coś o jakichś efektach, co najmniej jakby medal olimpijski zdobył xD
#!$%@?ące były dla mnie zawsze te sztuczne, wymuszone uśmiechy Seby na koniec prawie każdego materiału. Widać, że naczytał i naśłuchał się jakiś porad od "ekspertów" z zakresu autoprezentacji, głoszących, że "twój uśmiech elementem twojego stroju, uśmiechnięta twarz podstawą pozytywnego odbioru u grupy docelowej, zróbcie coś ze swoimi wiecznie smutnymi mordami, uśmiech ma być, zobacz moje 10 porad na idealny uśmiech do filmu i zdjęcia i odczuj różnicę w tym, jak jesteś odbierany".
@Kozikiewicz: pięknie to opisałeś. W sumie trudno mi sięgnąć pamięcią, żebym kiedys w zyciu widział bardziej sztuczny i odpychający uśmiech niż ten Seby na koniec każdego filmiku po "cześć, cześć"
@Kozikiewicz większość tych internetowych celebrytów pokazuje swoje sztuczne oblicza, to i on chciał. Spójrzcie chociażby na Jeremiego Fragrance'a - gość z perfumowego zajawkowicza przeistoczył się w perfumowego internetowego celebrytę. Ale spójrzcie na jego oczy i niektóre filmiki i zobaczycie dziwną pustkę...
Pamiętam jak przy przechodzeniu G2 po raz pierwszy za dzieciaka, nie ogarniając jeszcze tego systemu, że każdy NPC z handlarzami włącznie zakłada najsilniejszą broń w ekwipunku, miałem solidny szok i mętlik w głowie kiedy zobaczyłem Orlana, zwykłego karczmarza, z tym #!$%@?, wielkim toporem na plecach xD
Aż zastanawiałem się, czy tu będzie jakiś zwrot akcji, czy on nie okaże się jakimś wojownikiem pod przykrywką, albo weteranem jakiejś wojny. Bo tak bardzo jakoś
@Davos87: No tak, wiadomo, ale pierwsza styczność z drugim Gothicem jaką miałem to była styczność z czystą dwójką, więc stąd też te wrażenia, bo wtedy nie wchodził w grę żadny Wodny Krąg, Orlan po prostu był całą grę typem od karczmy.
Najlepszą rzeczą, jaką poznałem dzięki tagowi jest określenie "dynamiczność", a także pokrewne mu "dynamina" czy "dynamiczniak". To określenie było tym, czego całe życie przed poznaniem tagu mi autentycznie brakowało. Od zawsze widziałem ten układ funkcjonowania i charakteru, który się pod tym określeniem kryje, od zawsze czułem różnicę między mną a takimi ludźmi, ale jakoś nigdy nie umiałem tego nazwać. Jakoś próbowałem to nazywać, głównie jakimiś zapożyczonymi od rodziców określeniami, że inni są
Nasz Wilk z Radomia zniknął z internetu, usunął calą masę wartości, ale chociaż jego tiktok się ostał. Ostatni bastion wartości, odtatnia pozistałość po wspaniałych czaaach świetności Seby, niczym ostatnia wioska Galów z Asterixa i Obelixa, niczym zabytki po starożytnym Rzymie będące namacalnymi pozostałościami jego dawnej, minionej już chwały.
Ponieważ większość materiałów tam jest po angielsku, jest on też idealnym miejscem by szlifować język i polepszać swój #angielskizseba.
@smutnylizak: Jakieś pierwsze 2-3 tygodnie pandemii i kwarantanny wspominam jako jeden z fajniejszych okresów swojego przegranego życia w ostatnich latach. Nie pracowałem wtedy więc nie musiałem się użerać z jakąś zdalną czy wtmyślnymi, daleko posuniętymi środkami bezpieczeństwa w miejscu pracy, można było siedzieć całymi dniami na dupie w domu przed kąkuterem i nikt się nie czepiał ani nie uważał tego za dziwne, normictwo zamknięte w domu więc zero poczucia omijającego Cię
"Tobie się wydaje, że..." to słowa, po których padnięciu w dyskusji czy rozmowie już wiadomo, że wypowiedź drugiej strony będzie bezwartościowa i oderwana od rzeczywistości. Jak żyję tak chyba jeszcze nigdy nie spotkałem się z tym, aby po tych słowach ktoś naprawdę trafnie podsumował moje myśli, przekonania i to, co mi się wydaje. Zawsze był to festiwal osobistych wymysłów, uprzedzeń i projekcji.
Nie ma też zaskoczenia, że tak często padają te słowa
Polecilibyście jakąś grę w stylu Darkest Dungeon i Guild of Dungeoneering?
Mówiąc o tym stylu chodzi mi o rozgrywkę opartą o wyprawy do lochów czy generalnie rzecz biorąc jakichś lokacji wybraną spośród swojej "armii" postacią lub drużyną postaci w celu walki z potworami i zbierania łupów. Oraz w przerwie między wyprawami rozbudowę bazy i rozwój drużyny postaci ze zdobyte łupy i przedmioty.
Klimat, kwestie graficzne czy umiejscowienie w konkretnej konwencji (fantasy, science-fiction
@Zawiedziony_2137: Miałem coś podobnego i był to łupież pstry, nic groźnego ale za to wyjątkowo nieestetycznego, najlepiej pójść z tym do dermatologa o ile mas ztaką możliwość, jeśli się potwierdzi, żs łupeiż pstry albo coś pokrewnego to bez wielkieog wysiłku zostanie wyleczone specyfikami, które Ci przepisze.
Miałem w życiu kilka jednostronnych zauroczeń czy wręcz zakochań i mam #!$%@? szczerą nadzieję, że nigdy już nie będzie następnego. Gdybym mógł, tu i teraz uczyniłbym się osobą aseksualną oraz aromantyczną. Bo po co mi jeszcze jakiekolwiek uczucie żywione do kogokolwiek. Aby po raz kolejny przekonać się, że nie mam u nikogo szans? Ale to już wiem. Żeby męczyć się z niemożliwym do zrealizowania uczuciem do kogoś? O nie, mi już tego
@mirek63479: widziałem to zestawienie masę razy, i za każdym razem wydaje mi się równie głupie. Połączenie rzeczy będące skutkiem, nie przyczyną (serio "no social interaction" jest wymienione jako zarzut co do nieorawidłowego "prowadzenia się" w depresji? Raczej powinno być podane jako przyczyna tej depresji xD zresztą powodzenia w pozytywnych interakcjach społecznych mając depresję) z rzeczami których większość młodych ludzi z depresją w Polsce nie robi (marihuana, faszerowanie się lekami. Może w
może złapać i kogoś kto pracuje z setkami innych ludzi, ma wielu znajomych, przyjaciół, rodzinę.
Owszem, może, ale jeśli kogoś łapie kto ma te kontkty społeczne to jednak rzadko kiedy wykasza je do zera. Jeśli ktoś jest całkowicie pozbawiony interakcji z innymi ludźmi w depresji to raczej był też pozbawiony przed nią, sytuacje gdzie przez depresję wygasają wszelkie więzi z innymi ludźmi to już raczej nieliczne przypadki. No i OP
Jak już raz wpadniesz w sidła roli gościa do wyśmiewania to potem już prawie wszystkie działania będą interpretowane tylko pod tym kątem i będą tylko kolejnymi pretekstami by jakoś CI dosrać. Najlepiej widac to w czasach szkoły.
Jak ktoś wpadnie w rolę kozła ofiarnego do ciśnięcia beki dla reszty, to może potem zachowywać się najnormalniej w świecie, ne odwalać niczego co nakręcałoby szyderę z niego, ale to już bez znaczenia - nawet
Teraz to po ptokach, takie rzeczy to ja miałem lata temu w szkole. Ale ogólnie to jednak uważam, że to nie jest reakcja, któa daje porządane efekty. Już wpadło się w rolę niepoważnego gościa do robienia sobie z niego śmieszków, więc próby kontratakowania będą... no właśnie, traktowane kompletnie niepoważnie i będą tylko nakręcać bekę, bo nikt nie przejmie się docinkami od klasowej ofiary.
Odstaje od normictwa pod praktycznie każdym względem. przykładowy jest taki że normik potrafi dużo i szybko zjeść, a ja nie. Normik je obiad w około 10 minut a mi to zajmuje nawet 30minut i ledwo co daje rade wszystko zjeść ehh Teraz wyobraźcie se hipotetycznie że ide na przyjęcie rodzinne dziewczyny dajmy na to jakaś komunia. Wszyscy już zjedli, talerze puste a ja już nie daje rady. I zaczynają się patrzeć i
@anonanonimowy321: Jedzenie to generalnie ciężki temat dla przegrywa ( ͡°ʖ̯͡°). Przez to, że jest tak wszechobecne, tak mocno wiąże się z pojęciem normy to jakieś odstępstwa i dziwactwa w tym zakresie się niemal nie do zamaskowania na dłuższą metę. A tych potencjalnych dziwactw i odstępst jest mnóstwo. Sam też mam pewien problem jeśli chodzi o jedzenie, który mi całą masę krwi w życiu napsuł i
Zdaję sobe\ie sprawę. Po prostu przez moje osobiste doświadczenia z tematyką jedzeniową przykuł on mocno moją uwagę i jakoś poczułem potrzebę się do tego odnieść
Gdyby ktoś chciał Was zeswatać z szarą myszką i zaaranżował spotkanie, poszlibyście?