,,Gospodarka leśna" w praktyce - Masakra - Drastyczne

Mirki i Węgierki, Poszliśmy z różową do lasu, a tam jakaś jeb*na hekatomba zaraz za Domem Myśliwego. Rozwalone bobry, lisy albo psy obdarte z futra, dzik bez głowy, kot (prawdopodobnie zjadł coś z tego i padł). Zrobiliśmy zdjęcia. Zadzwoniliśmy do nadleśnictwa, obiecali zobaczyć mówiąc ,,no, tak,..
z- 27
- #
- #
- #
- #
- #











Poszliśmy z różową do lasu, a tam jakaś jeb*na hekatomba, zaraz za Domem Myśliwego. Rozwalone bobry, lisy albo psy obdarte z futra, dzik bez głowy, kot (prawdopodobnie zjadł coś z tego i padł). Zrobiliśmy zdjęcia (wciąż mamy oczywiście - dość drastyczne, jak się pewnie domyślacie). Zadzwoniliśmy do nadleśnictwa, obiecali zobaczyć mówiąc ,,no, tak, jak zabijamy bobry to rzucamy je żeby większe zwierzęta zjadły...". Zatkało nas i