#anonimowemirkowyznania Witam w nowym roku, nadszedł czas podsumowań, a zatem chciałem zaprezentować coś nad czym pracowałem cały zeszły rok, a mianowicie graficzna prezentacja co robiłem w każdy jeden dzień zeszłego roku z dokładnością do 10 minut xD
Cel był prosty: chciałem zobaczyć ile dokładnie czasu poświęcam na konkretne czynności, gdzie można uciąć trochę godzin i przekierować je na bardziej pożyteczne rzeczy.
#wojna #rosja #poradnik #opowiesc gdzies na blogu ktos wrzucal i moze to przeczyta opowiesc jakiegos rosyjskiego wojskowego jak sie zachowywac i co robic gdyby wybuchla wojna, moze ktos podlinkuje
Gdy w życiu nie idzie pomyślnie to zawsze uciekam w pasywność, konsumowanie treści. Tweety, wykopy, niusy, może książki - lurkowanie, przeglądanie jak zombie.
Ciągłe konsumowanie, szukanie jeszcze lepszych treści, pogrążanie się w pasywności, zamykanie w bezpiecznym kokonie.
Zawsze minimalnie lepszy krok to wyjście z inicjatywą, gdziekolwiek. Wyjście z widowni na scenę.
Poruszył mnie bardzo wczorajszy wywiad z Profesorem Heitzmanem. Problem jest mi znany nie od dziś, ale ten impuls sprawił, że muszę napisać to co już kiedyś planowałem.
Być może ten wpis nie zmieni waszego życia, nie sprawi, że depresja czy myśli samobójcze odejdą, ale jeśli chociaż jednej osobie pomoże to w małym procencie to i tak będę szczęśliwy.
Ten wpis będzie od 30 latka dla 20 latków (no dokładniej to pewnie dla wszystkich do 25 r.ż.)
#anonimowemirkowyznania Mirki, nie mam na nic sił, jestem wrakiem człowieka, którym byłem. Zniszczony i zblazowany mentalnie, nie jestem w stanie się zmobilizować do niczego, myślę, że moje życie jest jałowe i donikąd nie zmierza, a u mnie brak sił, żeby coś z tym zrobić. Byłem #przegryw przez większość swojego życia lvl 24 here. Praktycznie do 22 lvl byłem przegrywem, bez prawdziwych przyjaciół i dziewczyny i z rodziną, która wytykała mi moje życie nolife'a. Dopiero w wieku 22 poznałem dziewczynę, która prędzej czy później też mnie rzuci, bo jestem obecnie nudziarzem.
Mimo tego, jakoś mi się wiodło, bo gimnazjum, liceum, potem studia powodują, że chodzisz na zajęcia, na korytarzu też masz z kim zamienić słowo, w międzyczasie ten czas jakoś leci + masz fory, jako osoba ucząca się. Niestety mówiono mi "idź za głosem serca przy wyborze studiów" i wybrałem studia, które teraz mi nic nie dają. Znalazłem mimo tego pracę po studiach, gdzie zarabiam 3700 brutto, ale ludzie już się zorientowali, że jestem #przegryw, więc w sumie nigdzie mnie nie zapraszają i utrzymujemy kontakt tylko, czysto jako współpracownicy...
Kiedyś miałem pasje, potrafiłem oglądać codziennie inny film z klasyki np. Fellini, czytać ambitne książki typu: "100 lat samotności", czasopisma, artykuły, a teraz nie chce mi się nic oglądać (oglądam jakieś zapychacze dla mas w telewizji typu "Kuchenne rewolucje"), nie czytam nic, w gry kiedyś grałem, teraz nawet mi się nie chce angażować w fabułę. W liceum i na początku studiów miałem nawet więcej hobby niż pieniędzy na to: fotografia, gra na gitarze, nauka japońskiego, piłka nożna (oglądanie i granie), kolekcjonowanie znaczków, nawet gotowałem, trudniejsze potrawy, doszła siłka i dieta, ale wraz z lockdownem i końcówką studiów coś mi się w głowie psuło zdałem sobie sprawę, że nikt mnie nie chce, nie mam nawet jednego przyjaciela, byłem pasożytem dla rodziców (nie umiem nic wyprać i wyprasować), a dziewczyna też zaczyna się nudzić, bo jedyne co proponuje to leżenie na kanapie. Praca mnie nie satysfakcjonuje i mam wrażenie, że do końca życia będę robił za niskie kwoty. Kiedyś miałem czas i chęci do nauki języka obcego, a teraz mam tylko czas, który marnuje patrząc się w ścianę. Jestem wrakiem człowieka, mentalnym, chociaż zapuściłem się i wszystko, co w 3 lata zrobiłem na siłce poszło w
zacznij od zlikwidowania zapychaczy czasu i naucz się zostawać sam ze swoimi myślami. Jeśli w miejscu gdzie mieszkasz nie ma do tego warunków to polecam robić to w czasie długich spacerów, pływania albo biegania. Mam nadzieję że pomogłem. Miłego dnia
@fegwegw: Ale to jest kwintesencja klasy sredniej wlasnie xD Auto moze miec rownie dobrze rok bo to najnowsze BMW z tej serii. Ty myslisz ze klasa srednia to Lambo jezdzi i mieszka w palacu? XD
@Ostry_Sens: pracowalem, Mireczku, choć w sumie był to bardziej wolontariat... Robota byla gorsza pod każdym względem. Więcej pracowałem, zarabiałem średnio o połowę mniej, nie mialem na nic czasu. Janusz miał mnie totalnie gdzieś i traktowal jak zwykłego robaka który miał nabijać mu kabzę. Mógłbym długo wymieniac minusy tej roboty...
Na produkcji nie jest lekko, ale przynajmniej nie robię na złodziejską, pazerną kanalię prywaciarza, mam stała pensję bez względu na wszystko,
Nigdy dotąd o tym nie wspominałem, ale janusz, szef firmy budowlanej dla której pracuję od poczatku października przez większość tego czasu miał problem z wyplacaniem mi kwoty adekwatnej do liczby przepracowanych przeze mnie godzin.
W pierwszym miesiacu płacił normalnie, co pozwalało mi wierzyć że jest człowiekiem uczciwym. Później coraz częściej zdarzało się, że nie dostawałem nawet połowy zarobionej u niego gotówki, co zawsze tłumaczył tym, że "klient jeszcze nie zapłacił mu pieniędzy" bądź też "bede miec kase w tygodniu to sie rozliczymy", jednak wówczas nie widzialem go już do konca tygodnia, kiedy to znów przy rozliczeniu czestował mnie kolejnymi wymówkami.
@mirekonfire normalnei zglaszaj go do pip, to ze zatrudnial cie na czarno to jeszcze bardziej p--------e dla niego.
Jak miales tam jakoegos ziomka który potwierdzi ze chodziłeś tam do pracy, jakies listy obecności, zdjęcia z pracy, jakies smsy, cokolwiek co potwierdzi ze wykonywałeś tam prace (zakładam że nie byl taki głupi zeby płacić ci przelewem) i normalnie mozesz go podpoerdolic. Sam pracuje na budowie i nienawidzę takich wąsatych Janusz którzy jeżdżą
Z okazji świąt dostałem kilka dni wolnego w kołchozie. Niby fajnie, bo mogę troszeczkę odsapnąć, zająć się sprawami, na które normalnie nie mam czasu i do ktorych nie mam głowy. Tych kilka wolnych dni pozwoli mi też nabrać energii do dalszej pracy.
Z drugiej jednak strony, przez nadmiar wolnego czasu znów za dużo myślę i zacząłem uświadamiać sobie jak bardzo samotny jestem na tym łez padole.
Problemem nie jest nadmiar czasu, tylko to, że nie masz go czym wypełnić. Książki możesz czytać na telefonie, możesz też poprzeglądać oferty pracy skoro masz dużo czasu i dosyć januszexu. Możesz poszukać jakichś kursów itd. tak jak @Pucios87 Ci napisał, że to idealny czas, by coś zmienić. Czas podwinąć rękawy i brać się do roboty, powodzenia Mirku ( ͡°͜ʖ͡°)
@mirekonfire: Jak masz mniej niz 26lat to przecież możesz iść na kursy z funduszów europejskich organizowanych przez OHP/Urzad pracy. Ja sam po maturze na taki poszedlem, za darmo wykonalem dwie metody spawania MAG i TIG i w sumie juź 5 lat jezdze po niemczech/polsce i czechach z bardzo dobrymi zarobkami.
Wczoraj umówiłem się z bratem, że przyjedzie dzisiaj odebrać parę swoich gratów z mieszkania. Bylo to kilka pudeł jakichś jego starych czasopism, książek i dyplomów, które leżały w pokoju od czasów jego wyprowadzki (blisko 8 lat). Z jakiegoś powodu zależało mu na tym żeby zrobić to rano, wiec umówiliśmy się na godzine 8.
Budzik zadzwonił chwilę po 7 i niechętnie podniosłem się z łóżka. Uznałem, że wstanę nieco wcześniej żeby wynieść te klamoty do przedpokoju.
wychodzenie z przegrywu: week 1 ( ͡°͜ʖ͡°) Czy wyjście z przegrywu jest możliwe? Adepci sztuki przegrywu twierdzą że nie jest, wychodzę jednak im na przeciw i używając wszystkich możliwych metod spróbuje stać się wygrywem w ciągu kilku miesięcy (⌐͡■͜ʖ͡■) a o to dane mojego zawodnika: lvl:
Jeśli kiedykolwiek wydawało Ci się że Twoi rodzice są dziwni to zaufaj mi - w porównaniu z moim starym są najnormalniejsi na świecie.
Jakiś czas temu wstałem i poszedlem do kuchni żeby usmażyć jajecznice na śniadanie. Pech chciał że stary wrócił do domu (nie wiem skąd bo od jakiegos czasu noce spędza poza domem co bardzo mnie cieszy) akurat kiedy robiłem śniadanie.
Przyniósł sobie jakieś warzywa i owoce z ktorych zrobi sobie sok (jest fruterianinem) i jakis mix warzywek do ugotowania.
Jeśli chodzi o mieszkanie to w najbliższym czasie niestety jestem skazany na mieszkanie u starego. Nie mam wyboru. Nie zarabiam wystarczajaco dużo żeby móc samodzielnie się utrzymać przy założeniu, że nie byłaby to wegetacja o chlebie z
Jadę jutro podpisać umowę i prawdopodobnie odbędę już pierwszy dzień pracy w kołchozie. Czuje się lekko zestresowany, ale jestem dobrej myśli. Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaję.
Jestem juz w kołchozie. Przed chwilą podpisalem umowę i teraz czeka mnie szkolenie wprowadzające do januszowania. Siedzę z trzema innymi kołchoźnikami - normikami i nie wiem o czym z nimi gadac więc tylko niezrecznie sie usmiecham spod maseczki... Troche sie stresuje. Na domiar zlego rano łyknąłem 400 mg kofeiny i mi serce wali jakbym miał stan przedzawałowy. Mam nadzieję że się nie zrzygam, Mireczki...
Przez kilkugodzinną, bezowocną rozmowę z moim szurniętym starym przespałem ledwie cztery godziny i jadę właśnie do kołchozu czujac się jak wrak człowieka. Prawdopodobne, ze będę musiał to jutro odespać, co przekreśli aktywnosci które miałem w planie.
Postanowilem, że od teraz będę traktować go już calkiem jak powietrze i nie reagować na żadne z jego dziwacznych zachowań i prowkacji, bo każda interakcja z tym człowiekiem kończy się u mnie wybuchem agresji, frustracji, która ostatecznie prowadzi do załamania i stanów depresyjnych.
Ja chcę tylko mieć święty spokój by móc poukładać sobie wszystko w glowie i poza nią.
Sytuacja ze starym zupełnie wyssała mnie z energii rozmontowując moje samopoczucie na kilka kolejnych dni.
Wczorajszy dzień w robocie, nie licząc dwoch tygodni kiedy pracowałem w chorobie był jak dotad najgorszym. Do przerwy ledwo kontaktowałem, a po niej na szczescie sytuacje uratowała połknieta przeze mnie tabletka z kofeiną.
@xandy90x: dziękuję, Mireczku. Kojarzę Twój nick. Wiem, że od dawna przegladasz moje wpisy i bardzo mi miło. ( ͡°͜ʖ͡°)
Zmieniłem plany. Chyba jeszcze nigdy o tym tutaj nie wspominałem (nie wiedząc jak ugryźć ten dosc rozwlekly i zawily temat), ale dorobiłem się całkiem dużych (jak na moje żenujące finansowe możliwości) długów, które skutecznie utrudniają mi wyprowadzkę od starego i mnóstwo innych rzeczy w życiu.
Od dłuższego czasu mam problemy ze skurczami nóg. Jeszcze do niedawna nie byly one jeszcze zbyt uciążliwe, jednak odkąd rozpoczalem prace w kołchozie (praca fizyczna, chodzenie 8-10 km na dzien) bardzo często mi dokuczają.
Najczęściej dostaje skurczu mięśni dwuglowych uda podczas cwiczen (czesto obu nog jednocześnie) co często nie pozwala mi zrobić pelnego treningu.
Ciepłej się robi, więcej słońca i dziwnym trafem siły wracają. W związku z powyższym robię eksperyment i przez tydzień będę żył bez wykopu. Do zobaczenia za tydzień po dwunastej.
@LajfIsBjutiful: Również się dołączam i będę robić: looksmaxxing, statusmaxxing, moneymaxxing, gymmaxxing, nofap, nogaming, nomusic, nosurf, cold showers, ranne wstawanie, stoicyzm i medytacja, nauka języka, rozciąganie, czytanie książek, bieganie i oczywiście walenie pięścią w stół. Musimy to zrobić żeby wyjść z przegrywu BRO Ludzie sukcesu też tak robili i się im udało BRO Do zobaczenia za tydzień po trzynastej.
Witam w nowym roku, nadszedł czas podsumowań, a zatem chciałem zaprezentować coś nad czym pracowałem cały zeszły rok, a mianowicie graficzna prezentacja co robiłem w każdy jeden dzień zeszłego roku z dokładnością do 10 minut xD
Cel był prosty: chciałem zobaczyć ile dokładnie czasu poświęcam na konkretne czynności, gdzie można uciąć trochę godzin i przekierować je na bardziej pożyteczne rzeczy.
A zatem z najważniejszych:
źródło: comment_16410819503zrtLThf1kjCCtNLCa7doP.jpg
Pobierz