710 599 + 201 = 710 800 Góra Kawiarnia zrobiła skromne, cotygodniowe zawody w wykręcanie największej liczby kilometrów, przy okazji gminobrania na Zamojszczyźnie udało się jedną taką klasyfikację wygrać. Odbiór nagród na miejscu, a jako, że w GK jeszcze nie byłem, a tym bardziej nie miałem gminy, to należało całą ekspedycję zawinąć w dłuższą trasę. Start w Dęblinie, przy mocnym słońcu i jeszcze mocniejszym wietrze. Objeżdżam miasto dookoła, by zebrać sąsiadujące gminki.
ak na przejazd przez miasto rysowany na oślep przez Stravę, to jestem zadowolony
@Dewastators: odkąd przenieśli się ludzie z endo na stavę to ten ich planer czasem dalej taki trasy, że nie wiem czy fatbike byłoby przejezdnie. Wolę i polecam komoot
Halo #ruszwarszawa #rowerowawarszawa - w czwartek popołudniu do Was wpadam. Kreskę mam taką: https://www.strava.com/routes/23019225, około 17 będę pewnie ruszał z GK, o 20:20 mam pociąg powrotny z Centralnej. Jakby ktoś chciał wyjechać naprzeciw/poautochtonować, to byłoby mi bardzo miło. Oczywiście rower i tempo dowolne, byleby na pociąg zdążyć ( ͡°͜ʖ͡°) Wołam tych, których kojarzę, że tu jeżdżą ;) @AbaddonLincoln @Jerzu @polik95
692 759 + 192 + 175 + 121 + 112 + 30 + 255 = 693 644 Chwilę mnie tu nie było, ale proszę się nie martwić, jeździmy, kręcimy, sezon się nie kończy ( ͡°͜ʖ͡°)
192 - dostałem ofertę spanka w Kielcach, należało ją wykorzystać, by skonsumwać nieco gmin świętokrzyskich. Start w Tarnowie, azymut na Żabno, by obejrzeć stadion w Niecieczy. Następnie przekraczam Wisłę i rozpoczynam
Tłusty, tygodniowy bikepacking na ścianie wschodniej, a konkretniej to Zamojszczyzna, Roztocze, dolina Sanu czy słynna droga wojewódzka 816 ciągnąca się w wzdłuż granicy z Ukrainą. Trasy rysowane brutalnie pod gminy, ale mimo to udało się zobaczyć kilka ciekawych miejsc. Gęstość zaludnienia sporo mniejsza niż zwykle, niemniej w większych miejscowościach sklepów i usług nie
604 218 + 317 + 128 = 604 663 Na środę przepowiedziane zostało okienko pogodowe, które ma zostać zamknięte przez agresywny front idący z północy. Oznaczało to, że trzeba narysować trasę z północy na południe, z finiszem najlepiej w Rzeszowie, gdzie ten front miał przyjść w czwartek koło południa. No i oto efekty tego rysowania: 317 - pociąg o 4, wysiadka i start o 8 w Żyrardowie. Wiedziałem, że będzie chłodno, ale
596 232 + 481 + 124 = 596 837 Od dłuższego czasu miałem rozkminę, czy jechanie ultra ze startem popołudniu/wieczorem ma sens, w szczególności, czy są jakieś zalety jechania nocki na relatywnie świeżych nogach (tak po 100/200km). W ten weekend miałem okazję to sprawdzić, bowiem szanowny @metaxy zorganizował grupową jazdę dla Drożdżówkarzy z Krakowa do Warszawy. Jako, że startowali rano, wystarczyło jakoś przez noc do nich dotrzeć. 481 - po bacznych obserwacjach
581 010 + 309 = 581 319 Obejrzeć kopalnię w Bełchatowie oraz domknąć gminy opolskie. Start o 5:20, jeszcze po ciemku lecę na Mokry Dwór, by z miasta wyjechać przez Łany. Dalej na Jelcz, Biskupice Oławskie i Namysłów, tam wjeżdżam na krajówkę. Drogi puste, spokojne, a w plecy wieje uczciwy wiatr, więc średnia poniżej 30 nie spada. Kombinacją DK42/45/43 dojeżdżam aż do Pajęczna, w międzyczasie odbijając raz po gminę. Tamże przerwa na
@Dewastators: @solimoes: zobaczymy, może też uda mi się podjechać na 17, tyle że muszę całą Łódź przejechać z północnego zachodu na południowy wschód a skończę robotę koło 16 ( ͡°͜ʖ͡°).
519 854 + 357 = 520 211 Drugi Kraków w tym roku. Tym razem głównie za sprawą @Cymerek, który przyjechał skonsumować trochę gminek na Dolnym Śląsku. Łącznie na starcie pojawiło się osiem osób, w tym @wspodnicynamtb,@krzysiekdw, @cherrycoke2l, @uysy, @KierownikW10 oraz @cherrycoke2l. Start o 6 z Tarnogaju, uczciwym tempem pracujemy na drodze do Opola. Pod Opolem przerwa na bufet, wpadają pierwsze hotdogi i burgery. Następnie snujemy się w
465 884 + 47 + 267+ 119 = 466 317 Uciekając przed prognozowanymi burzami w całej Polsce uciekliśmy z @wspodnicynamtb w zachodniopomorskie, pozbierać trochę gmin stylem bikepackingowym. Pociąg niestety nocny, jadący z Czech, toteż skład zawalony ludźmi, rowerami, istny sajgon. O uczciwym spaniu nie było mowy. Po 7 wysiadamy w Międzyzdrojach, szybko pakujemy zabawki i jedziemy nim nas komary nie zeżrą. Leniwie toczymy się wzdłuż nabrzeża, dwa razy zaglądamy na plażę.
434 444 + 180 + 34 + 72 + 213 + 52 = 434 995 180 - eksploracja Gór Orlickich i Stołowych w kompozycji @wspodnicynamtb. Startuję z Bystrzycy Kłodzkiej, zdrowym tempem wjeżdżam na Spaloną. Potem szybka wizyta na Serlichu i jeszcze szybszy zjazd do Mostowic. Stamtąd do Zieleńca, gdzie łapię koleżankę. Jakimś gruzem, zwanym też leśną drogą przebijamy się na Czechy. Tam wijemy się mało popularnymi kotlinkami i dolinkami, by wylądować
Teren nadal mocno faluje, niemniej jakoś nie przeszkadza nam to, trzymamy tempo, w którym da się rozmawiać ( ͡°͜ʖ͡°) @Dewastatorsw którym mogę do wspodnicynaszosie rozmawiać* XD
300 - jak wiadomo, ostatni weekend był dość burzowy, a w szczególności deszczowy. Planowałem na sobotę 500 do Rzeszowa, jednak prognozy jednoznacznie dawały deszcze za Krakowem. Zatem ściąłem trasę o połowę, finisz w Katowicach. I tym sposobem o piątej wraz z @cherrycoke2l startujemy z Wrocka i turlamy się DK94 (o tej
362 091 + 582 = 362 673 582 - nastała najdłuższa sobota w roku, którą tradycyjnie chciałem poświęcić na bicie życiówki. Namalowałem trasę na Gdańsk za 600, pozostało dobrać pociąg, niestety okazało, że wszystkie miejsca na rowery poza tymi w pierwszym pociągu o 5:23 zostały wyprzedane. Po dłuższej chwili kalkulacji, decyduję się na niego - tym sposobem dałem sobie 25 godzin na 600km, dość mało, ale wierzyłem, że się uda. Czas przejść
307 483 + 341 = 307 824 341 - procesja druga, przez Wielkopolskę. Tym razem trzeba było pozbierać gminy na zachód od Poznania. Start marny, bo w deszczu - na miejsce zbiórki dojeżdżam cały mokry, podobnie jak @cherrycoke2l, @krzysiekdw i @KierownikW10 [*] Oczywiście za Wrocławiem już sucho, więc pomału sobie obsychamy. Pierwsza setka wiedzie starą DK5, więc jedzie się jak złoto. Dopiero Leszno decydujemy się ominąć wioskami (nie warto było). W
307 229 + 254 = 307 483 254 - procesja pierwsza, przez Sudety. Dużo podjazdów po drodze - Zachełmie, Przesieka, Karpacz, Rozdroże Kowarskie, Mieroszów, Rybnica, Rzeczka, Jugowska, Woliborska, Karłów. Dużo też aut i słońca. W Szczytnej przerwa na pierogi. Finisz w Kotlinie Kłodzkiej. W górę 3700 metrów, średnia 24. Profil dla atencji ( ͡°͜ʖ͡°) #rowerowyrownik #100km #200km (nr 3)
@uysy: Karłów - Kudowa jest wylany nowy asfalt. Karłow - Radków i dalej Wambierzyce nie jest najgorzej z tego co pamiętam też duża część drogi jest nowa ale są fragmenty z nienajlepszą nawierzchnią.
238 526 + 310 + 4 + 38 = 238 878 Czas na tłuściejszy dystans ( ͡°͜ʖ͡°) 310 - samotny trip do Inowrocławia. Start relatywnie późno, bo dopiero o szóstej, co przy zaplanowanym dystansie daje ledwo nieco ponad 12h na całą trasę. Pierwsze atrakcje już następują chwilę później - na dziurach na Mokrym Dworze z kieszonki niespostrzeżenie ewakuuje się jeden z bananów, a chwilę później sarna
231 521 + 129 = 231 650 129 - chcieliśmy z @Im_from_alaska jechać na Tąpadała, ale agresywny wiatr jakoś nie motywował do tego. Dlatego poszliśmy na łatwiznę i pojechaliśmy z wiatrem do Opola na pączka. Żeby nie było zbyt nudno i się jednak nieco zmęczyć, to robiliśmy spontaniczne skoki pod 40-45km/h na zmianach. Żeby coś ładnego zobaczyć, zajrzeliśmy nad jezioro Turawskie. Żeby ubrudzić rower, zaliczyliśmy kilkukilometrowy, szutrowy odcinek wzdłuż wału. A chmurę
204 743 + 124 + 140 = 205 007 A więc ponownie zawitał do nas szanowny @Im_from_alaska, co poskutkowało następującymi, wspólnymi trasami: 124 - przegląd większości atrakcji w Górach Sowich. Uczciwym tempem operujemy na przełęczach w Srebrnej Górze (kostka), Woliborskiej, Jugowskiej, Walimskiej (ups, znów kostka). Na dobranoc słynna ścianka 17% w Zagórzu przy ul. Drzymały. Finisz oczywiście w Jaworzynie Śląskiej. Piękna pogoda, korzystny wiatr i niezła forma zaowocowały w postaci średniej
@Dewastators: Jak zawsze idealnie, pięknie narysowana trasa, jedna dłuższa przerwa na sklep, jedna czy dwie przerwy na zdjęcia, a poza tym sama jazda, bez pitolenia. Polecam tego użytkownika :D
Góra Kawiarnia zrobiła skromne, cotygodniowe zawody w wykręcanie największej liczby kilometrów, przy okazji gminobrania na Zamojszczyźnie udało się jedną taką klasyfikację wygrać. Odbiór nagród na miejscu, a jako, że w GK jeszcze nie byłem, a tym bardziej nie miałem gminy, to należało całą ekspedycję zawinąć w dłuższą trasę. Start w Dęblinie, przy mocnym słońcu i jeszcze mocniejszym wietrze. Objeżdżam miasto dookoła, by zebrać sąsiadujące gminki.
źródło: comment_1633692985arglIH0vEoyCj08UyrTfMe.jpg
Pobierz@Dewastators: odkąd przenieśli się ludzie z endo na stavę to ten ich planer czasem dalej taki trasy, że nie wiem czy fatbike byłoby przejezdnie.
Wolę i polecam komoot