Byłem wczoraj na gastroskopii. Normalnie typiara zakłada mi jakiś homonto na mordę i bez pardonu pakuje rurę do ryja, a ja tam leżę zesrany jak przed maturą, łzy w oczach, odruchy jak karp w wannie. W międzyczasie one sobie na luzie gadają o studiach podyplomowych i gdzie lecą na wakacje, jakby właśnie nie transmitowały na żywo prosto z mojego przełyku. Na koniec mnie pochwaliła że byłem dzielny jak na pierwszy raz i

Wojciech_Skupien











