Pochodzę z Gliwic, mam 29 lat i w moim najbliższym otoczeniu nie znam ani jednej osoby, która poważnie zajmuje się tym tematem. Moi dwaj bliżsi przyjaciele słuchają, gdy zaczynam o tym mówić, ale po prostu nie mają na ten temat opinii lub są bardzo sceptyczni. Ich sceptycyzm nigdy nie zostaje do końca wyjaśniony, ale podejrzewam, że wynika to z faktu, że to właśnie USA, z całym światem, są areną tego historycznego, zmieniającego

czlowiek_z_lisciem_na_glowie















