Najbardziej to kisnę z tych co tacy hehe inteligentni "przerasta Was zrobienie zakupów wcześniej?". Nie ma to jak się szczycić umiejętnością obchodzenia problemu, który został wykreowany przez Was samych. To tak jakbyśmy zakazali chodzenia w butach i Ci sprytni stwierdziliby "a co w klapkach nie umiecie chodzić?" nawet mi Was nie żal xD #zakazhandlu
@RolandoMaran: Zachciało się mieć firmę i dorabiać na garbach, a niech stoi za ladą albo zamknie sklep na niedzielę. Ale czekaj czekaj, nie zamknie w niedzielę, bo pewnie ma wyższe obroty niż w normalnych dniach.
Zachciało się mieć firmę i dorabiać na garbach, a niech stoi za ladą albo zamknie sklep na niedzielę. Ale czekaj czekaj, nie zamknie w niedzielę, bo pewnie ma wyższe obroty niż w normalnych dniach.
@LowRyder_: Uuu, ktoś się bawi w Bronka? WEŹ KREDYT, ZMIEŃ PRACĘ? Tak to szło?
@Wykopus_Mirkus_Rex: i co to w ogole za okreslenie "gimboateista"? To juz prędzej druga strona zachowuje sie jak dzieci, ktore wyczekują swiętego Mikołaja i wierzą w dziewice zapłodnioną przez ducha
@anoysath: jak mnie zawsze śmieszy to "będziesz pan w memie", "będziesz na wykop.pl", jakby to miało takiego nie wiem, ubóść jakoś... co wy macie w głowach.
Leci sobie duży pasażerski samolot. Spokojnie, bez ciśnień, pogoda ładna. Nagle podlatuje do niego wojskowy F16, którego pilotowi straszliwie się nudzi i zaczyna wqrwiać pilota dużej maszyny. Przelatuje nad nim, pod nim, jakieś beczki, korkociągi w niebezpiecznej odległości itp. Przy czym cały czas szydzi z pilota samolotu pasażerskiego: – Czym ty latasz? Stodołą? Patrz na to gościu. Zrobisz tak? Nie zrobisz! Mam lepszy samolot i nie ma czegoś takiego co potrafisz ty i
Nie rozumiem ludzi którzy się czepiają o wplatanie angielskich określeń typu open space, manager czy deadline argumentując to brakiem znajomości języka polskiego, mimo, że jest to typowa mowa w branży, zaś sami bez skrupułów rzucają weekendami.
@mojemirabelki: Pojedyncze słówka jeszcze są ok, ale ci wielcy nowocześni z "korpo" są po prostu w---------y gdy co drugie słowo zamieniają na angielski i to jeszcze tak chamsko spolszczony. Rozumiem, że pewne nawyki branżowe wchodzą w krew i używa się pewnych określeń, ale po pierwsze - robi się to w środowisku branżowym, a nie na każdym kroku aby tylko podkreślić swoją przynależność do korposzczurów, a po drugie robi się to
Nie wiem, o co chodzi, ale ostatnio zaczęli się do mnie odzywać headhunterzy. Część rozsądna, część robi tajemnice ze wszystkiego. Ja tak mam, że jeśli profil stanowiska mi się podoba, to pójdę i zobaczę, co w trawie piszczy. I mircy... Usłyszałem to. Na prawdę usłyszałem to najbardziej sztampowe pytanie dzisiaj rano.
Miła pani z autsorsingu haer z kamienną twarzą i powagą w oczach zapytała mnie: - Gdyby miałby Pan być zwierzęciem, to jakim?
#zakazhandlu