Jeżeli myślicie, że ktokolwiek przejmuje się uszkodzeniem waszego samochodu na parkingu publicznym, to się srogo możecie pomylić. Niecały miesiąc temu pisałem, że ostatnio 3 takie sytuacje zaliczyłem. Dziś kolejna, baba waląca torebką nawet się nie odwróciła powiedzieć przepraszam. Na tę chwilę 4/4 osoby uderzające mi czymś w karoserię nie miały nawet krzty skruchy, nawet w konfrontacji. Chyba jedyna opcja jak nie masz totalnego gruza którego Ci nie szkoda, to dawać całe auto
sezamki















