A już myślałem, ze Przekrój podjął temat miłości od strony filozoficznej, psychologicznej lub od biedy neurobiologicznej, a to tylko epatowanie perwersją.
Nie jestem konserwatystą, ale dusi mnie te ciągłe oswajanie mnie z dziwactwami.
Są pewne rzeczy i/lub rytuały których inni nie zrozumieją - przyznam, że ja nie rozumiem, bo to nie moja bajka, ale nie podchodzę też do tego jak byk do czerwonej płachty. Na discovery (czy national nie pamiętam) leciała kiedyś taka seria Tabu - niektóre odcinki po piętach dawały, ale czas chyba oswoić się z myślą, że od zawsze tworzyliśmy planetę różnorodności - tylko teraz dzięki mocno rozwiniętej komunkacji poznajemy jej wszelkie tajniki.
Komentarze (6)
najlepsze
Nie jestem konserwatystą, ale dusi mnie te ciągłe oswajanie mnie z dziwactwami.
A poważnie, mam wrażenie, że to już było na wykopie.