Małżeństwo walczy z dzikimi lokatorami i ma zakaz zbliżania do własnego domu.

Małżeństwo z Gliwic nie może wejść na własną posesję. Zamiast kluczy wręczono im zarzuty karne. Prokurator prowadzący śledztwo i mecenas jednej ze stron sporu w dniu przesłuchania wysiadają z tego samego auta. Dziwne? A co, jeżeli okaże się, że obaj pracowali w gliwickiej prokuraturze.

- #
- #
- #
- 274
- Odpowiedz







Komentarze (274)
najlepsze
Fajny wywiad z "przedstawicielką prokuratury" (Od 13:55)
- A czy prokuratura z urzędu nie powinna w tej sytuacji się wyłączyć z tego postępowania?
- Jeśli istniałyby podstawy, a jakie tu mamy podstawy?
- Takie, że pełnomocnik i prowadzący śledztwo przyjeżdża w dniu postawienia zarzutów tym samym samochodem
https://www.rp.pl/nieruchomosci/art3973321-zmuszanie-lokatora-do-opuszczenia-mieszkania-stanowi-przestepstwo
W tej sytuacji muszą mieć lokal zastępczy. Przykład z komentarzy google, gdzie ktoś im wystawił 1 gwiazdkę.
źródło: image
PobierzAle ja nie i tym. Kwas masłowy do własnego chawiru ? No k---a poważnie ? I co potem ? Wietrzenie przez rok czy ozonowanie ?
No litości. Z pewnością tylko tego im na zalecanej chacie brakuje.
Kolegów Ci widzę - nie brakuje.
Nie życzę cię znaleźć się w podobnej sytuacji, bi gwarantuje ci, że wywołała by w tobie najgorsze ludzkie odruchy.
W podobny sposób pod Wrocławiem, właścicielka posesji pozbyła się nielegalnych mieszkańców, którzy latami ja narażali na potężne koszta. Wolała to zalać
@haxx: idealnie opisałeś całą kampanię pisu polegającą na wynoszeniu patologii na piedestał ( ͡° ͜ʖ ͡°)