W dawnych czasach wprowadzenie psa do sklepu spożywczego byłoby nie do pomyślenia — dobry obyczaj i podstawy kultury osobistej skutecznie zniechęcały do takich praktyk. Dziś jednak, w dobie zmieniających się zwyczajów i większej swobody w traktowaniu zwierząt domowych, coraz częściej można zauważyć czworonogi między sklepowymi półkami. W odpowiedzi na te sytuacje wiele lokalnych sklepów zdecydowało się na wprowadzenie wyraźnego zakazu wprowadzania psów. Skąd taka decyzja? Czy jest to przejaw niechęci do zwierząt, czy raczej troska o dobro wszystkich klientów? Przyjrzyjmy się temu zagadnieniu.
Higiena i bezpieczeństwo żywności — najważniejsze kryteria
Podstawowym powodem wprowadzenia zakazu jest konieczność zachowania wysokich standardów higieny w miejscach, gdzie sprzedawana jest żywność. Sklepy spożywcze podlegają rygorystycznym przepisom sanitarnym, które jasno określają, że zwierzęta — z wyjątkiem psów asystujących osobom z niepełnosprawnościami — nie powinny mieć wstępu do takich przestrzeni. Przepisy te nie są jedynie biurokratycznym wymogiem, lecz mają na celu ochronę zdrowia konsumentów. Niestety, egzekwowanie tych zasad bywa problematyczne — w ciągu ostatniego roku w naszym mieście nie odnotowano ani jednej interwencji związanej z obecnością psa w sklepie, który roznosi bakterie lub przeszkadza innym w bezpiecznym robieniu zakupów. Nie wynika to jednak z tego, że problem nie istnieje, lecz z faktu, że policja wybiórczo traktuje obowiązek dbania o bezpieczeństwo publiczne w zakresie ochrony zdrowia, często bagatelizując takie zgłoszenia jako „błahostkę”.
Zdarzały się sytuacje, w których psy, spacerując między regałami, oznaczały teren, obsikując nogi stoisk, meble czy nawet kartony z towarem. Takie incydenty nie tylko generują dodatkowe koszty związane z czyszczeniem i dezynfekcją, ale mogą również prowadzić do zanieczyszczenia produktów spożywczych. Sierść zwierząt, unosząca się w powietrzu, może osiadać na pieczywie, warzywach czy innych nieopakowanych produktach, co stanowi zagrożenie dla jakości żywności. Dla osób z alergią na sierść zwierząt wizyta w sklepie, w którym niedawno przebywał pies, może skutkować dyskomfortem, a nawet poważniejszymi reakcjami alergicznymi.
Nasz lokalny sklep w Piotrkowie Trybunalskim zmuszony był niedawno umieścić przy wejściu informację: „Zakaz wprowadzania psów”. Decyzja ta nie wynika z niechęci do zwierząt — wręcz przeciwnie, wielu pracowników to miłośnicy czworonogów. Chodzi jednak o higienę, bezpieczeństwo żywności oraz komfort wszystkich klientów. Właściciel sklepu spotyka się codziennie z niepohamowanym hejtem i atakami ze strony właścicieli czworonogów, którzy mają za nic zdrowie ludzkie.
Dodatkowym problemem są psy plączące się pod nogami klientów. W wąskich alejkach, między wózkami i koszykami, łatwo o potknięcie i przewrócenie się — a wtedy cierpieć może zarówno człowiek, jak i zwierzę.
Podobny brak wyobraźni można zauważyć na chodnikach. Coraz częściej spotykamy właścicieli traktujących swojego psa jak partnera do spaceru, któremu inni ludzie powinni uprzejmie ustępować z drogi. W praktyce bywa odwrotnie — kiedy pies nagle wchodzi w drogę lub staje w poprzek, kończy się to gwałtownym ominięciem lub, niestety, przypadkowym kopnięciem czy bardzo bolesnym nadepnięciem na psa. Powstaje pytanie, kto właściwie ma pierwszeństwo na ziemi: człowiek czy zwierzę? Bo jeśli właściciel pozwala psu być swoim panem, to problem leży nie w czworonogu, lecz w jego opiekunie, a to z kolei nie powinno być zmartwieniem dla przechodniów czy klientów sklepu.
Warto pamiętać, że w sklepach spożywczych obowiązują przepisy sanitarne, które zabraniają wprowadzania psów i innych zwierząt w miejsca, gdzie sprzedawana jest żywność. Wyjątkiem są jedynie psy asystujące osobom z niepełnosprawnościami — te zawsze są mile widziane, również dlatego że są wychowane i niemal „przyklejone” do nogi właściciela.
Właściciele sklepu podkreślają: „Kochamy zwierzęta, ale musimy dbać o czystość, zdrowie i komfort wszystkich naszych klientów. Liczymy na zrozumienie i poszanowanie zasad”.
Zakaz wprowadzania psów nie jest wymierzony w pupili, lecz w niepożądane zachowania, które mogą zagrażać higienie i zdrowiu. Wystarczy kilka minut, by pies został z bliską osobą na zewnątrz, a zakupy przebiegły spokojnie i bez nieprzyjemnych incydentów.







Komentarze (287)
najlepsze
@Bosayerba: pomyliłeś psa z suką
Co do higieny to np. zakazu wchodzenia obszczanym żulom czy macania przez stare baby wszystkich bułek, warzyw gołymi łapami (i próbowania MASŁA - sam widziałem) nie da się wprowadzić.
Nie pie..dziel i zostawiaj psa w domu jak na zakupy chodzisz.
Jak nie ma to czas najwyższy wprowadzić. Już wam psiażom kompletnie odbija
źródło: z31626287Q,Ukryta-funkcja-w-szufladach-z-pieczywem
PobierzKiedyś w obsłudze w
@Camizi: oczywiście, a w czym problem. Jeżeli psiecko zaszcza tj. zniszczy towar w sklepie to niech psia mama albo tata buli za swojego pupila. Nie rozumiem czym by się to miało różnić od np pocięcia tapicerki nożem. Nawet nożem mniejsza szkoda bo gąbka może jeszcze być do użycia a zaszczane przez psa to się już na nic
Niektórym się chyba kompletnie sufit na łby zawalił.
największy mindfuck zaliczyłem jak kilka lat temu pojechałem do stolicy (a jak ;)) i po galeriach handlowych ludzie normalnie z psami na smyczy łazili. W innej galerii babka tak samo z pieskiem na smyczy, piesek na środku sruu kupa, babka posprzątała i poszli dalej jak gdyby nigdy
@radiopiotrkow: jednak na to zgodę wyraził nowy właściciel galerii