Witam,
chciałem
Wam
przedstawić
bardzo niemiłą
sytuację jaka mnie spotkała ze strony Gabinetu
Stomatologicznego MEDPOLSKA
mieszczącego się przy
ul. Kopernika 77,
69-100 w Słubicach.
( https://medpolska.pl/
)
Mam depresję, zaburzenia psychosomatyczne, problem z komunikatywnością i wiele innych niedogodności związanych z moim stanem psychicznym. Nie radzę sobie z wieloma rzeczami. Tę wiadomość próbowałem napisać od ponad roku, ale sama myśl o tym, co mnie spotkało sprawiała, że nie potrafiłem się tym zająć. Obecnie czuję się trochę lepiej, więc spróbuję to opisać.
Poszedłem do MEDPOLSKA żeby naprawili mi koronę teleskopową podtrzymującą górną protezę. Na pierwszym spotkaniu dentystka stwierdziła, że nie da się tego naprawić i trzeba zrobić wszystko od podstaw - protezę oraz nowe korony teleskopowe.
Po ustaleniu i zaakceptowaniu kosztorysu (większa część kosztów pokrywana jest z mojego niemieckiego ubezpieczenia zdrowotnego i to oni akceptują kosztorys) zaczęliśmy od naprawy korzenia podtrzymującego koronę. Trwało to kilka wizyt, potem dentystka poprosiła mnie żebym użyczył im starą protezę w celu skopiowania (dokładnie użyła tego słowa „SKOPIOWANIA”) pewnych elementów, co przyśpieszyłoby bardzo pracę.
Na czas użyczenia protezy zrobiono mi prowizorium, czyli tymczasową protezę ze słabszego materiału. Po kilku dniach prowizorium rozpadło się na 3 części. Z powodu mojego stanu zdrowia rzadko wychodzę z domu, więc największym problemem było spożywanie posiłków, gdyż mogłem konsumować tylko jedzenie w płynie.
Na kolejnej wizycie dentystka pokazała mi moją „nową” protezę. Brakowało w niej 5 przednich zębów. Poza tym była bardzo podobna do starej protezy. Pierwsza myśl – piękna robota, świetnie to skopiowali. Problem się zaczął, gdy poprosiłem o zwrot mojej starej protezy, gdyż w ich prowizorium nie dało się funkcjonować.
!!! Stomatolog powiedziała, że moja stara proteza uległa ZNISZCZENIU podczas kopiowania !!!
Gdy to usłyszałem zaniemówiłem. Już dawno nikt mi nie kłamał tak prosto w oczy. Jedyne o czym pomyślałem, to żeby jak najszybciej naprawili to co popsuli i żeby wyjść bez płacenia, i nie mieć z nimi już nic wspólnego.
Na następnej wizycie kobieta chyba zauważyła, że kłamstwo ze zniszczeniem starej protezy nie wygląda zbyt wiarygodnie, więc stwierdziła, że oni pobrali metalową część z mojej starej protezy, resztę dorobili nowe.
Pytałem jakim prawem użyli części z mojej starej protezy, bo nie wyrażałem absolutnie na to zgody! Ba! nawet mnie nie spytali, czy mogą to zrobić.
Dentystka zaczęła mi coś tłumaczyć, że kopiowanie właśnie na tym polega, że to, że tamto. Gadała takie dyrdymały, że psychika całkiem mi siadła, było mi już wszystko jedno. Dalej trzymałem się planu żeby tylko naprawili co zniszczyli i żeby mieć to jak najszybciej za sobą.
Przez wiele tygodni musiałem chodzić z połamanym prowizorium. Niby w międzyczasie zlitowano się nade mną i zrobiono, jak twierdziła wspaniała pani stomatolog, całkiem nowe, mocniejsze, tymczasowe ząbki, ale to było kolejne kłamstwo. W domu sprawdziłem pod światło, widać było połatane pęknięcia, a po paru godzinach prowizorium rozpadło się w tych samych miejscach co poprzednio.
Zwróciłem również uwagę, że dolna proteza, którą zrobiono w całości nową, jest bardzo ciasna i zaczepy ciężko wchodzą na zęby. Powiedziano mi, że tak ma być, żeby sztywno się trzymała. Po paru miesiącach pękł ząb podtrzymujący zaczep dolnej protezy (to zdarzyło się już po wizycie u rzeczoznawcy, o czym niżej).
Do końca było jeszcze parę nieprzyjemności, ale nie mam siły już tego opisywać.
Gdy wreszcie oddano mi naprawioną starą protezę i kazano zapłacić, zadzwoniłem do kobiety pracującej w organizacji pomagającej osobom z problemami psychicznymi. Jestem pod jej stałą opieką i z wszystkimi trudnościami zwracam się zawsze do niej. Całe szczęście miała wolną chwilę i wkrótce przyjechała. Po dość długiej rozmowie w recepcji jedna z pracownic powiedziała, że oni wszystko nagrywają i z łatwością mi udowodnią, że nie mam racji. Znów zapaliła się lampka nadziei, że wszystko będzie dobrze, że wszystko jest na nagraniach.
Tego dnia już nie miałem siły, zapłaciłem za moją starą protezę jak za nową i wyczerpany psychicznie pojechałem do domu.
Po około 2 godzinach odpadła korona, którą naprawiali. Umówiłem się na kolejny termin żeby ją ponownie przykleili. Podczas tej, ostatniej już wizyty zapytałem panią stomatolog dlaczego mnie oszukuje wiedząc, że wszystko jest nagrywane. Znów próbowała mi wmówić, że się na wszystko zgodziłem, a oni nagrywają tylko obraz, bez dźwięku. Myślę, że na filmie bez dźwięku też było dokładnie widać moje oburzenie, gdy dowiedziałem się, że moja stara proteza „uległa zniszczeniu podczas kopiowania”. W domu, po paru godzinach wyjąłem protezę, korona teleskopowa ponownie odpadła.
Udałem się do mojego ubezpieczyciela i opowiedziałem co się stało. Skierowano mnie do rzeczoznawcy, do którego udałem się wraz z opiekującą się mną kobietą. Mimo że wspominałem o bólu przy wkładaniu i noszeniu dolnej protezy rzeczoznawca stwierdził, że wszystko jest w porządku (przez to pękł mi ząb, o czym już wspominałem). Wyjaśniłem również co zrobiono z górną protezą. Rzeczoznawca stwierdził, że proteza jest bez wad, ale nie może z pewnością powiedzieć, czy jest całkiem nowa, gdyż nie widziała jej wcześniej.
Całkowicie nie rozumiem tej opinii, gdyż na pierwszy rzut oka widać, że górna proteza ma wiele nieprawidłowości. Zgryz jest przesunięty, jest spora wypukłość, zapewne nałożona w celu wzmocnienia naprawianej części, przez co dolna proteza się ześlizguje. Mimo to otrzymałem orzeczenie, że jest bez wad.
Poza tym rzeczoznawca zapytała, czy wymieniono mi wszystkie zaczepy teleskopowe, co jest niezbędne przy robieniu nowej protezy. Po mojej odpowiedzi, że NIE, powinna być pewna, że proteza nie jest nowa. Ponadto parę lat temu ukruszył mi się kawałek zęba, co również jest widoczne w „nowej” protezie. O tym też wspomniałem rzeczoznawcy.
Niejednokrotnie wysyłałem maile do MEDPOLSKA w celu wyjaśnienia, czy proteza, którą mi zrobili jest całkiem nowa, czy jednak pobrali bez mojej zgody części ze starej protezy. W odpowiedzi otrzymywałem tylko informację, że proteza wg rzeczoznawcy jest bez wad i wystarczy dokleić koronę. Nie chcą mi absolutnie wyjaśnić co się stało z moją starą protezą.
Od ponad roku wstaję rano, wkładam protezę i dzień mam załatwiony. Co jakiś czas coś z niej odpada, muszę uważać przy każdym posiłku. To wszystko bardzo negatywnie wpływa na mój stan psychiczny.
Jeśli macie jakieś pomysły co mógłbym z tym dalej zrobić, to proszę o wskazówki. Myślę, że wymieniono mi tylko 5 przednich zębów, a reszta jest stara, pobrana, bez mojej zgody ze starej protezy.
Mój stan zdrowia nie pozwala mi uczestniczyć w konfliktowych sytuacjach. Pisząc to już zaczynam się obawiać jaka będzie reakcja i jak to się potoczy. Powiadomienie Ubezpieczyciela o oszustwie nic nie dało. Opinia rzeczoznawcy, mimo widocznych śladów partactwa nic nie dała. Boję się, że pójście do prawnika zakończy się tak samo, dlatego nagłaśniam sprawę i niech się dzieje.
Mam nadzieję, że prawda wygra, że osoby odpowiedzialne poniosą konsekwencje, a mój koszmar wreszcie się skończy.
Jakość MEDPOLSKA:












Komentarze (135)
najlepsze
@world: to jak już zachęciłeś to dawaj całość ;-)
Komentarz usunięty przez moderatora
Komentarz usunięty przez moderatora
źródło: zab
PobierzNie wiem, na ile, ale może to Ci jakoś pomoże
Napisz skargę do Medpolska
Spróbuj napisać formalny list (może z pomocą opiekunki/opiekuna, jeśli to dla Ciebie za trudne) i opisz wszystko, co się stało: zniszczenie starej protezy bez Twojej zgody, problemy z prowizorium, wady nowej protezy i wpływ na Twoje zdrowie psychiczne. Zażądaj wyjaśnień, rekompensaty za starą protezę albo naprawy nowej. Zachowaj kopie wszystkiego, co wyślesz i co od nich dostaniesz – to może