Kilka słów odnośnie absurdów pandemii i lockdownu. Przeprowadziłem parę ciekawych obserwacji i doszedłem do wniosku, że te obostrzenia nie mają kompletnie sensu. Z miesiąc temu udałem się na urlop kamperem w góry (nie zakopane). Niby wszystko pozamykane, ale jak się wie gdzie zagadać to nagle, można popływać w basenie czy iść do jacuzzi, sauny. Coś jak za okupacji podziemna Polska walcząca. Druga obserwacja. Jechałem koleją, w pociągu (a były to zwykłe koleje regionalne) człowiek na człowieku. Czyli lockdown/srokdałn. Trzecia obserwacja otworzyli galerie... wpadłem coś na szybko kupić, galerie pełne po brzegi, ale do sklepu wpuszczano maks po 7 osób. Kolejki do wejścia na 40 osób, osoba na osobie :D O służbie zdrowia tu już napisano masę pięknych postów. Ja ostatnio byłem prywatnie na badaniach to człowiek na człowieku, i wszystko załatwiłem od ręki. Jak do mopsu składałem dokumenty to, nie ma wizyty lekarskiej, tylko opinie wydają na podstawie badań i opinii lekarza (tego prywatnego; bo Covid). A bym zapomniał miałem Covid, ale w statystykach nawet nie funkcjonuje. Czemu? Kiedy poczułem się gorzej (to był chyba wrzesień lub październik) zgłosiłem się do lekarza 1 kontaktu (dopiero co weszło, że lekarz 1 kontaktu kieruje na badanie), który stwierdził, że to tylko grypa. Mówiłem, że jadę w trasę 600 kilometrów po Polsce i muszę wiedzieć, czy wszystko ok. Tak jest to grypa (tylko miałem temperaturę 37,5) Przejechałem 1200 kilometrów PKP, spałem w 5 hotelach, chodziłem po mieście, a w ostatni dzień poczułem się tak już słabo, że zdecydowałem wracać. Test sam zrobiłem na swój koszt i wyszło, że jestem chory. Ja mam wrażenie, że rząd nie za bardzo wie co się tak naprawdę dzieje w tym kraju. Trochę orbitują w innej galaktyce. Ktoś jeszcze zaobserwował jakieś absurdy ?
Komentarze (40)
najlepsze
Ejże, ale z grypą to też nie powinieneś jeździć. Że niby rozwożenie wirusa grypy to już ok?