Fenomen Forexu

UKNF potwierdza: 81% klientów grających na największym walutowym rynku świata, ponosi straty. Niektórzy po kilka milionów złotych

- #
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 126

UKNF potwierdza: 81% klientów grających na największym walutowym rynku świata, ponosi straty. Niektórzy po kilka milionów złotych

Komentarze (126)
najlepsze
Polecam "thinking fast and slow" bo zawiera calkiem sporo wyjatkowo ciekawych spostrzezen popartych fajnie zrobionymi eksperymentami, odnosnie wielu roznych aspektow zycia, choc pisana jest dosc nierowno i momentami strasznie
"Nic nie przychodzi za darmo. Także zyski na foreksie – inwestowanie wymaga czasu, wysiłku, analizy, a nieraz także poczucia goryczy porażki. Ale kiedy przejdziemy ten etap, będzie to jednym z
Potem przegrałem wszystko co zarobiłem + jeszcze kilkadziesiąt tys, prawie osiwiałem i spędziłem jakiś rok życia patrząc na niknący margin (bo stoplosy są dla lamusów i nie ma straty póki się nie zamknie pozycji, a wszystko zaraz odrobię
Mozna godzinami opowiadac co zrobi broker zeby cie u----c,..a uwierzcie mi widzialem sporo i po tym prz\estalem w to wierzyc.
A pracowalem i jako account manager i na dealing desku STP/ECN-ktore wam sie wydaje byc bez posrednicwa brokera..
Zacznijmy od tego ze u brokera nikt nie zarabia, znaczy zarabia do pewnego momentu, pamietaj ze KAZDY broker a mowie tutaj o rynku gdzie jest ich masa(>100) gra przeciwko Tobie czyli Twoj zysk jest ich strata i odwrotenie.
Jesli jestes zbyt ryzykowny, na dealing desku to wychwytywalismy raz dwa, "oflagowanie" i w razie czego podpinanie usera pod ECN czyli grasz z liquid providerem(wieksze banki(UBS, Paribas etc) wiec taki klient
2. Zachęcić ją do występów na ShowUp'ie
3. Profit większy niż na Forexie
:)
Im bardziej zawzięty gracz, tym bardziej jest do przodu, chociaż rachunek prawdopodobieństwa jest nieubłagany.
było to kilka lat temu czytałem wiele i wszystko co się dało głównie po angielsku.
Skończyłem jeden rok ekonomii :) ale o forexie tam za dużo mowy nie było. Ogólnie wykształcenie
Dużo ofert z kosmicznymi zarobkami w Dublinie. To nie wojna nerwów jaką wpajają nam gazetki, Forex jak i normalna giełda to wojna algorytmów.
Niech piszą co chcą, ale widzę kto zatrudnia i o co pyta.
Nie mam wykształcenia ekonomicznego ale potrafię sobie wyobrazić pozytywy płynące z inwestowania na giełdzie tak jak robią to OFE i okolice. Ale spekulacje? Ktoś wie?