@zakowskijan72: Ten sam Bogdan kładzie pojemniki obok siebie, bez żadnych oznaczen który jest który, a potem dojdzie do pomyłki i rodzina dostanie nie tego nieboszczyka co powinna.
Sposób w jaki to zostało przedstawione każe mi myśleć, że niejedna rodzina dostała prochy kogoś zupełnie innego niźli powinna. Żadnych numerów, żadnych oznaczeń, wygląda to tak jakby jedyna segregacja miała miejsce w głowie pracowników.
Wujek zmarł i ciocia niesie na cmentarz urne z jego prochami. Na dworze straszny mróz i zawierucha. Ciocia co chwile sie ślizga, z trudem łapiąc równowage. W końcu decyduje:
-Dosyć już szacunku dla wujka, trzeba zacząć posypywać!
W niektórych krematoriach pali się po kilka ciał naraz w 1 komorze, bo tak jest po prostu oszczędniej a później dzielą prochy mniej więcej na równe części
Może zabrzmi to głupio ale po śmierci chciałbym tak skończyć. Wychodzę z zasady, że z prochu powstałeś i w proch się obrócisz a do tego profil mojej pracy powodował, że zdarzało mi się projektować system odprowadzania spalin z krematoriów :D.
@caly_marcin: Cmentarze to imho bardzo dobra sprawa, nie tylko dla katolików. Pomijając fascynujący i niesamowity klimat takich miejsc - masz jakieś miejsce w którym leżą Twoje pozostałości jednocząc się z planetą, gdzie Twoi bliscy mogą przyjść się wyciszyć, porozmyślać. Taki stosunkowo trwały ślad, lepsze to niż pudełko (urna) na półce obok książek czy całkowite "wyparowanie" w przypadku rozsypania prochów gdzieś tam.
@caly_marcin: Cmentarz ma dla katolików bardzo duże znaczenie. Kościół tylko w skrajnych przypadkach, na życzenie zmarłego dopuszcza kremowanie zwłok, jednak zaleca, aby pochówek odbył się w klasyczny sposób - tj. złożenie zwłok na cmentarzu, które są symbolem wiary i oczekiwania, że nie cały umieram, ale że i zmartwychwstanę.
Od razu widać, że nie są to europejskie krematoria - na terenie UE zwłoki spala się w trumnach kremacyjnych, nie kartonach. Może kiedyś zrobię AMA i opowiem wam co nieco o "sztywnej branży".
Komentarze (119)
najlepsze
@hakuna_matata: Przejmujesz się prętem, ale młynkiem do mielenia już nie :P
i tak mi się przypomniało:
Wujek zmarł i ciocia niesie na cmentarz urne z jego prochami. Na dworze straszny mróz i zawierucha. Ciocia co chwile sie ślizga, z trudem łapiąc równowage. W końcu decyduje:
-Dosyć już szacunku dla wujka, trzeba zacząć posypywać!