TORCIK
Po prostu torcik, ponieważ do tortu mu daleko- ani się nie go nie piecze, ani specjalnie dużo pracy przy nim nie ma. W oryginale występuje jako hiszpański (przepis mam
z jakiejś gazety sprzed ładnych paru lat), jednak po wklepaniu w internecie takiej nazwy wyskakują mi też torciki bezowe. Tak więc zostańmy przy samym torciku.
Składniki:
- ok. 30 dag okrągłych biszkopcików(podłużne szybciej nasiąkają, a tutaj nie jest to wskazane aż w takim stopniu);
- ok. 2 szklanek mleka (jedna do kremu, druga do biszkoptów- może się okazać, że ciut więcej, jeśli Wasze biszkopty będą bardziej chłonne);
-3/4 szklanki kandyzowanej skórki pomarańczowej;
- 3/4 szklanki posiekanych orzechów;
- 3/4 szklanki sparzonych rodzynek (można je także namoczyć jakieś pół godziny w alkoholu, jeśli ktoś lubi);
- kostka (20 dag) dobrego masła;
- 2 łyżki mąki;
- 4 żółtka (tutaj wielkie
UWAGA! : żółtek będziemy używać surowych- jak np. do tiramisu, nie będą one gotowane. Stąd przed wydobyciem żółtek z jajka, jajko koniecznie dobrze umyć i dobrym pomysłem jest też sparzenie go wrzącą wodą lub wrzucenie jajek do gotującej się wody na jakieś 15-30 s. Białko możliwe, że się zetnie w swej przyskorupkowej warstwie, żółtko pozostanie w formie płynnej, więc można je normalnie oddzielić, a pozbędziemy się potencjalnych paskudztw);
- 0,5 szklanki cukru;
- 0,5 l śmietanki 30%;
- 2 opakowania cukru wanilinowego (lub po prostu ekstrakt z wanilii, jeszcze z nim nie testowałam, ale myślę, że spokojnie zapewni fajniejszy aromat);
- 2 łyżki cukru pudru
Sposób przygotowania:
1. Z połowy kostki masła i mąki robimy zasmażkę: rozpuszczamy masło, a następnie wrzucamy mąkę, cały czas dokładnie mieszając, żeby nie powstały grudki oraz żeby nie uległa przypaleniu:
- Jak już ładnie rozmieszamy mąkę w maśle i lekko podgotujemy, dodajemy szklankę mleka i dokładnie mieszamy, po czym dodajemy cukier, mieszamy równie dokładnie i doprowadzamy naszą masę do zagotowania. Mieszamy często, żeby nie przywarła do dna.


Kiedy z koloru takiego:
otrzymamy po gotowaniu taki:
znaczy to, że masę należy zdjąć z ognia i odstawić, aby ostygła. Konsystencja będzie mniej więcej budyniowa- taki trochę bardziej gęsty budyń.
- Pozostałą połowę kostki masła ucieramy mikserem na puch.

- Kiedy masło już jest puszyste, dodajemy 1-2 łyżki naszej wystudzonej masy, miksujemy, następnie żółtko i trochę cukru wanilinowego, miksujemy, kolejną porcję masy, miksujemy, żółtko i trochę cukru itd. aż do wykończenia masy, żółtek i 1 paczki cukru wanilinowego.


Masa ostatecznie wygląda mniej więcej tak:
- Bakalie mieszamy w jakimś naczynku, żeby były dobrze rozmieszczone, a nie tak, że np. wsadzając łyżkę, wyciągamy same rodzynki.
- Biszkopciki zanurzamy w mleku i układamy na talerzu. Nie trzymamy ich tam długo, tylko zanurzamy i od razu wyciągamy- nie chodzi nam o rozmoczenie, a zdelikatnienie ich mlekiem.


Na biszkopty nakładamy warstwę masy, a następnie bakalii:
Na to idzie kolejna warstwa zanurzonych w mleku biszkoptów, masy i bakalii aż do zużycia składników. Układamy coraz mniejsze koła, żeby całość przybrała formę kopczyka.
Zrobiłam trochę stromą budowlę z tego, przez co została mi i masa, i biszkopty,
i bakalie, więc rozprowadziłam to wszystko na zewnątrz. Z reguły udaje się ładnie zakończyć i nie trzeba robić takich rzeczy, ale to wszystko zależy od początkowego ułożenia.
- Ubijamy mikserem śmietanę, dodając do niej 2 łyżki cukru pudru oraz opakowanie cukru wanilinowego. Trzeba kontrolować ubijanie żeby nie dojść do "przebicia" śmietany, bo wtedy dostaniemy w rezultacie masło, a nie bitą śmietanę ;) Pokrywamy nią torcik z wierzchu.
- Wstawiamy na minimum 2 godziny do lodówki.

Zdjęcie przekroju dorzucę do powiązanych, kiedy goście sobie pójdą ;)
SMACZNEGO!
Komentarze (99)
najlepsze
2 godziny chłodzenia minimum, a samo wykonanie masy i poukładanie tego wszystkiego około pół godziny (masę chłodziłam wstawiając naczynko z nią do zimnej wody, żeby przyspieszyć).
I tak wykop, że autor się postarał jednak ale sorry nie dla mnie. :D