Wpis z mikrobloga

Postanowiłem w końcu wziąć się za souls-like, Wuchang był świetną okazją do tego. I mam pewne przemyślenia względem gry(a zapewne gatunku), po jej ukończeniu. Główny boss pierwszej lokacji zabrał mi trzy godziny, męczyłem się strasznie, a ostatecznie zrobiłem go na farcie podczas drugiej fazy. Myślę sobie - masakra. Jeszcze sugerując się do tego recenzjami, gdzie trudność ma drastycznie rosnąć pod koniec gry, mówię... dobra, przemęczę grę ile się da i albo ją przejdę, albo już nigdy nie wrócę do tego gatunku.

Właśnie jestem po ostatnim, finałowym bossie tej gry. Zrobiłem go za pierwszym razem i powiem wam tak: oglądając strimerów grających czy w DSy czy w Elden Ringy, faktycznie tak jest. Te gry są ciężkie na początku, a później zdecydowanie spada poziom trudności.

Moja zdanie, to tylko kolejne z nic nieznaczących zdań, ale naprawdę warto było przekonać się na własne oczy, ile pracy trzeba włożyć w pierwsze bossy, żeby później ostatniego bossa zmiażdżyć.

Kiedyś takie odczucia dał mi Gothic, a od tamtej pory nic. Wychodzi na to, że souls-lajki są dokładnie tym. Gothicem naszych czasów, a ja je dopiero co odkryłem.

#gry #wuchang #wuchangfallenfeathers
ChomikSon - Postanowiłem w końcu wziąć się za souls-like, Wuchang był świetną okazją ...

źródło: 515158080_617384871405989_2569501337827691004_n

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ChomikSon: soulslajki są jak eksperyment z psem Pawłowa. Jak się wycwiczysz, tak zrobisz to bez mrugnięcia. Najgorzej, że lubię te gry, serie dark za piękne lokacje i nietuzinkowych bossów, serię remnant za coś więcej, niż strzelanie, a lies od pi ogólnie za fajny klimat. Sam nie jestem fanem wyorywania se żył, żeby grę przejść, ale one nie są tak elitarne, jak niektórzy chcieliby sądzić. O niektórych dowiedziałem się, że są
  • Odpowiedz