Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Jak ludzie odnajdują się w sferze zawodowej, studiując kierunki pokroju politologia, socjologia, filozofia, wszelkie filologie i wszelkiej maści amerykanistyki i tym podobne?

Pytam, bo jestem humanistą, ale studia odrzuciłem na wstępie, bo wydawały mi się mało praktyczne.

Mając przed oczami politologię, wyobrażam sobie kogoś w sztabie wyborczym albo w McDonalds.
Mając przed oczami filozofię, wyobrażam sobie kogoś w dziale HR albo w McDonalds
Mając przed oczami filologię, wyobrażam sobie kogoś w ambasadzie albo w McDonalds.

Ogólnie mam straszny dysonans, bo mimo wszystkiego co się pisze, studia humanistyczne niekiedy otwierają naprawdę poteżne drzwi do kariery.
Tylko to wszystko wydaje się kijem na wodzie pisane, bo studia humanistycznie to nie studia inżynierskie, tym samym np. człowiek o odpowiedniej inteligencji emocjonalnej i kreatywności, może "humanistycznymi kompetencjami" przewyższać absolwenta.
Nawet nie chcę wchodzić na grunty takie jak psychologia. Chociaż tam aspekt wiedzy jest istotny, inteligencji emocjonalnej się nie oszuka.

Jak do gimbazy przyjeżdzali przedstawiciele szkół, to było easy. Chcesz być hydraulikiem? Idziesz tu. Chcesz być elektrykiem? Cyk cyk.
Nawet z aspektem wykształcenia wyższego, wiedziałem co robić, by zostać np. inżynierem.

A jak dorosłem, to okazało się, że jest multum korporacyjnych, śmiesznie brzmiących zawodów, na które dostają się osoby po studiach humanistycznych, a z samej nazwy zawodu/stanowiska ciężko nawet wywnioskować, czym owa osoba w praktyce się zajmuje.
Nawet momentami czułem się lekko oszukany. Jakby chowano mnie na robola, pokazując wyłącznie część perspektywy. A momentami bywam zgorzkniały, bo ludzi z mojego rocznika, którzy zdecydowali się na humanistyczne kierunki i załapali pracę w biurze, to ja humanistycznie (xD) dupą wciągałem. Dość powiedzieć, że część miała naprawdę ubogą inteligencję emocjonalną. I serio mam poczucie, że mógłbym wskoczyć na ich miejscę tak jak stoję i być nie mniej kompententnym.

Czuję po prostu, że to jest taka sfera 90%/10% - predyspozycje/nabyta wiedza i trochę "nierozumie" jak to działa w praktyce. Co czyni humanistyczny papier tak cennym?

O co chodzi? Jakie były wasze motywacje? Co wynieśliście ze studiów humanistycznych? Jak znależliście pracę? Miewacie poczucie, że "to tylko papier"?
Czy ludzie decydujący się na takie studia mają "plecy" i pewne prace po studiach? Czy po prostu idziesz na filologię i zakładasz "Ok, będę kimś. Ewentualnie nauczycielem w podstawówce, no a jak nie pyknie to jest Mc"?

#studia #kiciochpyta

〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: mkarweta

💚 Dzięki Twojej dotacji możemy utrzymać projekt i wprowadzać nowe funkcje! Wspomóż projekt

  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: jak patrzę po znajomych, którzy kończyli studia humanistyczne, to wszyscy (poza garstką prawników) pracują w zupełnie innym zawodzie, zazwyczaj niewymagającym żadnych konkretnych kwalifikacji, więc w praktyce mają bezwartościowy papierek.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Widzisz tylko tych, ktorzy sie wyrozniaja. Cala masa ludzi pracujacych w normalnych pracach jak w sklepie, na poczcie, nawet jako pracownik na taśmie po studiach, nie tylko humanistycznych, nie zwraca na siebie uwagi.
  • Odpowiedz
Mając przed oczami politologię, wyobrażam sobie kogoś w sztabie wyborczym albo w McDonalds.

Mając przed oczami filozofię, wyobrażam sobie kogoś w dziale HR albo w McDonalds

Mając przed oczami filologię, wyobrażam sobie kogoś w ambasadzie albo w McDonalds.


@mirko_anonim: przecież to się tyczy dosłownie każdego zawodu - czy myślisz, że 100% osób z 1 roku Informatyki na Politechnice kończy w
  • Odpowiedz