Wpis z mikrobloga

@Pieszczoszek_Czyscioszek: trochę nie o clou tekstu, ale też se dałem w przypadku DW siana z jakimiś subskrybcjami (jest w UI, ale nie działa), komentarzami, kanałami na jutubie, etc. Doradzano mi żebym to promował obecnością na FB, insta czy Twitterze, ale szybko doszło do mnie, że to bez sensu. Kogo to obchodzi i co to zmienia?

Też na to patrzę trochę jako na formę buntu, że aaaa w dupie mam, posiedzę
  • Odpowiedz
@niedoszly_andrzej: W sieci łatwo znaleźć przejawy nostalgii za starym internetem - internetem amatorskich, oczojebnych stronek i blogów pasjonatów, tworzonych nie dla monetyzacji czy zasięgów, ale z wewnętrznej potrzeby ekspresji. A potem mało kto chce podjąć trud, aby ten nostalgiczny świat wrócił choć na chwilę.

Doskonale rozumiem, czemu twórcy zakładają Patreona, proszą o subskrybowanie, optymalizują SEO, wsiąkają w media społecznościowe, lecz jestem przekonania, że wtedy coś umiera - ekspresja staje się
  • Odpowiedz
@Pieszczoszek_Czyscioszek: nie, no, ja też nikogo nie potępiam, że zbiera lajki, subskrypcje czy odsłony. Co kto lubi. Pewnie sporo osób co tak zbiera robi dobrą robotę, niosąc kaganek oświaty pod strzechy. Zresztą w moim przypadku to by było śmieszne, bo łatwo się nie sprzedać jak nikt nie chce kupić xd.

Z drugiej strony to, że zajmują mnie rzeczy, które zajmują jakieś 50 osób w skali kraju ma właśnie ten plus,
  • Odpowiedz
Pewnie sporo osób co tak zbiera robi dobrą robotę, niosąc kaganek oświaty pod strzechy.


@niedoszly_andrzej: dostosowywanie się pod publikę bardzo często prowadzi do nadmiernego spłaszczania tematów (vide wybitny trend popularyzacji fizyki bez żadnego aparatu matematycznego) i redukcji niepewności (ludzie nie bardzo lubią informacje sprowadzające się do w sumie to nie wiadomo). w dodatku popularyzatorzy na ogół prędzej czy później stają się uwikłani politycznie (przez to, że modne akurat
  • Odpowiedz
nie wykluczałbym opcji, że popularyzowanie nauki jest w typowym przypadku szkodliwe.


@Crocetto: Ech, problem dla kogoś, kto szczerze żywi uczucia demokratyczne, zawsze jest ten sam - nieunikniony zawód efektem demokratyzacji xd.

Przykład fizyki jest trafny, ale nie trzeba szukać aż tak nieżyciowych kwestii. Publiczna dyskusja o aborcji starcza za przykład, a dokładniej cały szereg powołań na "fakty biologiczne".
  • Odpowiedz
@Pieszczoszek_Czyscioszek: to prawda, poziom dyskursu o aborcji, homoseksualności, czy transpłciowości to jest absolutna tragedia, ale chciałem przykład, który nie jest aż tak dotknięty problemem bycia użytecznym w wojenkach światopoglądowych, żeby zaznaczyć że nawet niski potencjał politycyzacji niekoniecznie rozwiązuje problem.
  • Odpowiedz