Aktywne Wpisy

Wojciech_Skupien +317
Czaicie że Sylwia Peretti robi objazd po mediach z książką o śmierci syna, a przy okazji próbuje przepisać rzeczywistość i rozmyć odpowiedzialność za to co się stało xD Nagle jazda po alkoholu i zapI3rdalanie po mieście to wypadek, a winni są wszyscy albo nikt, łącznie z pieszym. Serio taka narracja ma przejść bo przecież żałoba. Najbardziej obrzydliwe jest to, że cała ta tragedia została przerobiona na content i kampanię promocyjną, łącznie z
źródło: image
Pobierz
RebornAnimal +51





Dobrze Mirki mam pewien problem albo dylemat.
Z obecną żoną znamy sie już prawie 8 lat. Od 3 jesteśmy małżeństwem, oboje w okolicach 30stki. Na ten moment bez dzieci, bez hipoteki jeszcze i streszczając wszystko jest dosyć średnio. Ja raczej z anielską cierpliwością i spokojem, ona wybuchowa/nerwowa/choleryczna. Jeszcze jako para potrafiliśmy się rozstać 2x ze względu na mniejsze lub większe kłótnie, zazdrość itd. Od samego początku także padało w moim kierunku wiele nieprzyjemnych słów, ja zawsze znajdowałem w tym jakąś swoją winę, przepraszałem i żyliśmy od kłótni do kłótni. Oczywiście, padały też miłe słowa itd. Jednakże po tylu latach i po ostatnich kłótniach mam wrażenie, że już chyba dobiegło to do mojej granicy. Jesli nie było miesiaca by sie nie dowiedziec, ze sie jest z------m, niemieskich, glupim, ciepla klucha. Samoocena upadła na dno
Po ostatniej kłótni żona sama zasugerowała, że ona chce się chyba rozwieżć. Ja w tym momencie byłem zszokowany zawiedziony, bo wydawało mi się to prawdziwe, jednak jak wszystko z czasem się uspokoiło. Jednakże ja od tego czasu sam zacząłem od tym rozmyślać. Nie raz mówiłem, że czuje się przez nią wykastrowany jako facet, brakuje mi pewności siebie, żle się czuje itd. Jak wiemy słowa potrafią najbardziej ranić.
To była też pierwsza kłótnia gdzie nie przepraszałem za nic, nie wyciągałem pierwszy ręki. Jak można pomyśleć na kobietę to zadziałało i dla niej już jest wszystko ok. A ja jestem w takim zawieszeniu. Życie łóżkowe nie działa, staraliśmy się o dziecko (in vitro) tez nie udało. Stresów w tym związku wiele, mieliśmy kupować wspólne mieszkanie wiosną, też odłożone na jakiś moment bo po prostu wszystkiego mi się odechciało.
No i też pojawiła się ona - znajoma z pracy, z którą po prostu zacząłem rozmawiac normalnie o wszystkim, zyciu, co u nas, o tym co sie dzieje. Poczulem sie jakbym byl znowu mlody, z nikim tak dobrze nie spedza mi sie czasu nawet gdy to jest głupia przerwa na kawie w pracy. Ona wie ze jestem zonaty, wie tez co u nas i trzyma kciuki. A ja jednoczesnie wiem, ze w alternatywnym swiecie bylibysmy dobrana para.
Niestety wyszło tak, że wszystko zbiegło się w jednym momencie, kryzys w małzenstwie, trudne decyzje i sytuacje zyciowe (dziecko/mieszkanie) i "aniołek", ktory pozwolil chociaz na chwile zapomniec o tym co zle.
Nieraz jednak od lat miałem nieprzespane noce, przypominałem sobie wszystkie złe słowa, ktore uslyszalem i zastanawialem sie dlaczego. Ciagle slyszalem ze nie pasujemy do siebie, nie ma miedzy nami chemii. Jednoczesnie ciagle slyszalem ze jestem dobry, cieszy sie ze mnie ma i kocha. Gdzie na drugi o byle p------e potrafila zablokowac mnie w telefonie,socjalach i nie odzywac sie przez tydzien.
Sam nie wiem co robic, zaczalem zalowac ze to nie jej decyzja i sama mnie nie zostawila i nie zarzadala rozwodu. Wydaje mi sie, ze latwiej byloby mi to zniesc, niz sprobowac przeprowadzic ta rozmowe. Gdy ja powiedzialem o rozwodzie to stwierdzila ze poczula sie oszukana bo wiedzialem "jaka jest" ... a ja jak glupi myslalem naprawde ze moze jako maz nie bede tego slyszal. Teraz slysze ze to wykorzystanie z mojej strony.. Boje sie ze tez ja jakos skrzywdze w ten sposob, rozwodka, ktora nie moze miec dzieci (ktore bardzo chciala) z bardzo bardzo trudnym charakterem, ktory wydaje mi sie ze tylko ja potrafie zniesc...
Ja przez ten natlok mysli nie jestem w stanie na niczym sie skupic, nie cieszy mnie czas wolny, weekend, wizja planowania wakacji. Doslownie nic mnie nie cieszy i sam nie wiem co zrobic. Ktos przechodzil cos podobnego? Najgorsze jest to, ze ja moze tez juz stracilem chec na ratowanie tego zwiazku, jakas terapie. Czasami mam wizje tego, ze moglbym sie z tamta znajoma spotkac po prostu moze isc na glupia randke czy kolacje. Czuje sie z nia tez lepiej niz z wlasna zona.. Wiem jak to strasznie brzmi, ale czlowiek chcialby byc szczesliwy. A jednoczesnie zycze zonie jak najlepiej i tez chcialbym by byla szczesliwa
#rozwod #zwiazki #malzenstwo
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Komentarz usunięty przez autora
jeżeli żona ma trudny charakter - to jest argument za tym żeby się rozejść a ty podajesz to jako argument że będzie jej trudno znaleźć następnego jelenia? za jej charakter odpowiedzialność i konsekwencje bierze ona sama
" z------m, niemieskich, glupim, ciepla klucha" fajnie się tam bawicie
@mirko_anonim: Pewnie o żonie też tak kiedyś myślałeś. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Podsumowujac, zacznij przygotowywac sie do rozwodu. Jestes w idealnej sytuacji, nie macie dzieci, kredytu. Potem bedzie juz tylko gorzej.
W kwestii kolezanki z pracy bylbym ostrozny, ale dobrze, ze nie bedziesz calkiem sam i bedziesz kogos mial.