@mirko_anonim: Kobiety są do rodzenia dzieci i zabawy. Ja już dzieci mam. "potrzeba kochania i bycia kochanym"... chłopie, miłość nie istnieje, piszesz jakieś pierdoły o dysonansach udając elokwencję a nie kumasz elementarnych rzeczy.
✨️ Autor wpisu (OP): @kosmita Okej, praktycznie nie istnieje prawdziwie romantyczna miłość kobiet do mężczyzn, ale pytam o to, jak radzą sobie faceci, którzy mają pełną blackpillową świadomość i jednocześnie trudną do wyzbycia się potrzebę takiej idealistycznej miłości jak z licealnych lat.
✨️ Autor wpisu (OP): @bigos555 Czytaj uważnie. Ja nikomu nie odbieram takiego prawa, tylko piszę o tym, że sposób, w jaki kobiety traktują mężczyzn (zważywszy na ich historyczne i aktualne zasługi) świadczy o niewdzięczności, przez którą trudno je lubić. Pytam zatem facetów w związkach, jak udaje im się pogodzić świadomość kobiecej natury ze zdrowym funkcjonowaniem w związku.
@mirko_anonim: Ciężki temat. Daje kredyt zaufania i obserwuje. Ufam swojej intuicji, jeszcze nigdy mnie w kwestii ludzkiej nie zawiodła. Prowadząc interakcje dość szybko poznaje jaka jest dana osoba. Byłem kiedyś manipulującym typem, który kłamał na każdym kroku i tworzył sobie zupełnie inną personę więc powiedziałbym, że swój swego rozpozna? Tak samo ze szczerością, otwartością, sympatią etc.
@mirko_anonim: nie wiem jak inni, mnie faceci nie interesują. Robię swoje, mam swój biznes, bardzo wąskie grono partnerów, z którymi ten biznes rozwijam, dzieciaki o które dbam i za które jestem odpowiedzialny, całkiem przyjemne życie na poziomie, który odpowiada mi, ale nie rozleniwia. Kobiety, z którymi bywam, mają świadomość, że nie są jedyne. Nigdy nie daję im tego poczuć, bo traktuję je wyjątkowo i one mnie także. Podoba się -
@Tajlosfit nie masz pojęcia o czym piszesz. Facetów po rozwodach z własnymi dziećmi przy sobie jest 2%. Obawiam się, że w życiu żadnego nie spotkałaś, a przy tej feminotece jaką masz we łbie każdy z nich dopłaciłby żebyś trzymała się z dala.
@mirko_anonim: Twój problem polega na tym że oczekujesz od romantycznej partnerki żeby była czymś w rodzaju twojej mamy czy psychoterapeutki, a to jest kompletne niezrozumienie natury psycho-duchowego wsparcia które mężczyzna powinien otrzymywać od kobiety. Najpierw zaadresuj swoje problemy, a po staniu się niezależnym mężczyzną całą tą z pozoru "zepsutą" kobiecą naturę zaczniesz postrzegać jako coś korzystnego i naturalnie zacznie ona u ciebie wywoływać pożądanie czy też jakieś wyższe uczucia.
@mirko_anonim: No daje się pogodzić dokładnie tak, jak babie da się pogodzić twój historyczny i aktualny brak zasług. Zobrazuj sobie to i będziesz miał odpowiedź.
a trudnością polubienia i szanowania kobiet w kontekście wszystkich rzetelnych statystyk i prac naukowych, które pokazują ich stosunek do mężczyzn i życiowe strategie?
✨️ Autor wpisu (OP): @FerdynandMagellan Samodzielne adresowanie swoich problemów i uzyskanie maksymalnej niezależności to oczywiście dobry pomysł, a związek to nie relacja matka-dziecko. Tu się zgadzamy.
Schody zaczynają się jednak dalej:
- Generalnie nie ma czegoś takiego, jak pełna czy nawet znaczna indywidualna niezależność. Gdyby tak było, ludzie nie cierpieliby, nie chorowaliby, i nie umierali z samotności/problemów związkowych lub w związku z
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
─────────────
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: mkarweta
Pięciolatek
@mirko_anonim: No daje się pogodzić dokładnie tak, jak babie da się pogodzić twój historyczny i aktualny brak zasług. Zobrazuj sobie to i będziesz miał odpowiedź.
@mirko_anonim:
Ale te statystyki pokazują że kobiety i mężczyźni nie różnią się pod tym względem i odczarowują idealistyczny obraz kobiet naszej
Schody zaczynają się jednak dalej:
- Generalnie nie ma czegoś takiego, jak pełna czy nawet znaczna indywidualna niezależność. Gdyby tak było, ludzie nie cierpieliby, nie chorowaliby, i nie umierali z samotności/problemów związkowych lub w związku z
Przysiągłby, że już widziałem ten wątek, z dokładnie tymi samymi wypowiedziami, ale kilka miesięcy temu, a nie z listopada.
Czy po prostu te wszystkie dyskusje na Wykopie są tak powtarzalne, że mi zgrzało styki i odpaliło potężne deja vu? XD