@kinasato: Dlaczego nie polecić? Jeśli mam do wyboru Boku no Pico Academia i jakieś Samurai Flamenco to z serii o superbohaterach Zetman trzyma się mocno. Szkoda, że nie otrzymał kontynuacji.
@kinasato: Ło ja... potwierdzam, crap. Manga jeszcze jako-taka (Masakazu Katsura ma fajną kreskę), ale i tak nie przeszkodziło jej to oberwać siekierą z powodu braku pomysłu na fabułę. Anime do tego jest pocięte i chyba ma oryginalne (czyt. zmyślone) zakończenie.
o superbohaterach, rzekłbym nawet, że trochę tak na modłę zachodnia.
Tu się nie zgodzę, typowe japońskie podejście do superbohateryzmu. Ludzie zmieniający się w potwory, koleś w kostiumie ala
Dlaczego nie polecić? Jeśli mam do wyboru Boku no Pico Academia
Bo generalnie nie lubię superbohaterów i konwencji, w jakich takie tytuły zazwyczaj są zamknięte. To są więźniowie kilku podstawowych schematów, które ciążą im jak kule u nóg, historie od kilkudziesięciu lat kiszące się we własnych odchodach bez żadnego powiewu świeżości. Mówię oczywiście o mainstreamie. Kinówki Marvela to dla mnie chłam, a takiego Boku Academia nigdy nie dotknę. Zetman
Sugerowałem się archetypem bohatera typu bogacz bez mocy używający technologii (każde zachodnie uniwersum dosłownie zarzygane takimi postaciami) oraz sponiewieranego wyrzutka (ten sam przypadek)
Ok, przyznaję rację. Bogaczy walczących ze złem nie ma za wiele w tokusatsu i pokrewnych. Z drugiej strony zazwyczaj jest jakiś eksperyment złej organizacji wykonany przez jakiegoś profesora na boku, który musi zostać zniszczony. To już tak. Kontrast pomiędzy facetem z nizin i jakimś
Ło ja... potwierdzam, crap.
Manga jeszcze jako-taka (Masakazu Katsura ma fajną kreskę), ale i tak nie przeszkodziło jej to oberwać siekierą z powodu braku pomysłu na fabułę. Anime do tego jest pocięte i chyba ma oryginalne (czyt. zmyślone) zakończenie.
Tu się nie zgodzę, typowe japońskie podejście do superbohateryzmu. Ludzie zmieniający się w potwory, koleś w kostiumie ala
Bo generalnie nie lubię superbohaterów i konwencji, w jakich takie tytuły zazwyczaj są zamknięte. To są więźniowie kilku podstawowych schematów, które ciążą im jak kule u nóg, historie od kilkudziesięciu lat kiszące się we własnych odchodach bez żadnego powiewu świeżości. Mówię oczywiście o mainstreamie. Kinówki Marvela to dla mnie chłam, a takiego Boku Academia nigdy nie dotknę. Zetman
Ok, przyznaję rację. Bogaczy walczących ze złem nie ma za wiele w tokusatsu i pokrewnych.
Z drugiej strony zazwyczaj jest jakiś eksperyment złej organizacji wykonany przez jakiegoś profesora na boku, który musi zostać zniszczony. To już tak.
Kontrast pomiędzy facetem z nizin i jakimś