Dosyć tego dobrego, trzeba wreszcie obejrzeć jakiś żenujący szajs. Obiecujący kandydat wybrany, można zaczynać. No i troszkę zawód, bo był potencjał na totalny ściek, a tylko jeden element jest katastrofalnie słaby - fabuła, reszta nawet daje radę.
Fabuła nie mogła być dobra, gdyż jest to historia o superbohaterach, rzekłbym nawet, że trochę tak na modłę zachodnia. Nie jest to oczywiście żadna pochwała, albowiem o tych zeszycikach mam wyjątkowo niepochlebne zdanie. Tak czy siak, mamy dwóch przyjaciół z dzieciństwa. Jeden od zawsze chciał być superbohaterem, obrońcą sprawiedliwości, co może realizować przy pomocy niezwykle zaawansowanej technologii stworzonej w korpo jego starego. Taki SuperOskarek. Drugi to mutant, którego jako niemowlaka gwizdnął z laboratorium Pan Profesor i teraz żyją sobie jako bezdomni zbierając puszki. Taki SuperBiedak.
Meritum całej bajki wygląda mniej więcej tak: - Rozbieżność pomiędzy sposobem na superbohaterskość SuperOskarka i SuperBiedaka. - Backstory SuperBiedaka i jego wpływ na przyszłość. - Klepanie się po mordach.
Scenariusz jest niezwykle chaotyczny, pełen niepotrzebnych scen i niepotrzebnych postaci, mega tanich chwytów oraz patetycznych zachowań. Całe szczęście, anime nieustannie dąży do n-----------i, która wyszła całkiem przyzwoicie. Czuć, że to seinen, jest sporo golizny, walki oprócz bycia efektownymi, są też całkiem brutalne. Mamy także troszkę gore, ze specjalnym skupieniem się na przerabianie na mięso mielone nieletniej młodzieży płci żeńskiej. Animacja jest ładna, sporadycznie nawet zaskakująco.
Średniak. Trochę szkoda. Ani pośmiać się że g---o, ani to komuś polecić...
@kinasato: Dlaczego nie polecić? Jeśli mam do wyboru Boku no Pico Academia i jakieś Samurai Flamenco to z serii o superbohaterach Zetman trzyma się mocno. Szkoda, że nie otrzymał kontynuacji.
@kinasato: Ło ja... potwierdzam, crap. Manga jeszcze jako-taka (Masakazu Katsura ma fajną kreskę), ale i tak nie przeszkodziło jej to oberwać siekierą z powodu braku pomysłu na fabułę. Anime do tego jest pocięte i chyba ma oryginalne (czyt. zmyślone) zakończenie.
o superbohaterach, rzekłbym nawet, że trochę tak na modłę zachodnia.
Tu się nie zgodzę, typowe japońskie podejście do superbohateryzmu. Ludzie zmieniający się w potwory, koleś w kostiumie ala
Dlaczego nie polecić? Jeśli mam do wyboru Boku no Pico Academia
Bo generalnie nie lubię superbohaterów i konwencji, w jakich takie tytuły zazwyczaj są zamknięte. To są więźniowie kilku podstawowych schematów, które ciążą im jak kule u nóg, historie od kilkudziesięciu lat kiszące się we własnych odchodach bez żadnego powiewu świeżości. Mówię oczywiście o mainstreamie. Kinówki Marvela to dla mnie chłam, a takiego Boku Academia nigdy nie dotknę. Zetman był dla mnie nawet oglądalny, ale na pewno nie było to coś co bym mógł z czystym sumieniem komuś
Sugerowałem się archetypem bohatera typu bogacz bez mocy używający technologii (każde zachodnie uniwersum dosłownie zarzygane takimi postaciami) oraz sponiewieranego wyrzutka (ten sam przypadek)
Ok, przyznaję rację. Bogaczy walczących ze złem nie ma za wiele w tokusatsu i pokrewnych. Z drugiej strony zazwyczaj jest jakiś eksperyment złej organizacji wykonany przez jakiegoś profesora na boku, który musi zostać zniszczony. To już tak. Kontrast pomiędzy facetem z nizin i jakimś
https://myanimelist.net/anime/11837/Zetman
Zetman
Dosyć tego dobrego, trzeba wreszcie obejrzeć jakiś żenujący szajs. Obiecujący kandydat wybrany, można zaczynać.
No i troszkę zawód, bo był potencjał na totalny ściek, a tylko jeden element jest katastrofalnie słaby - fabuła, reszta nawet daje radę.
Fabuła nie mogła być dobra, gdyż jest to historia o superbohaterach, rzekłbym nawet, że trochę tak na modłę zachodnia. Nie jest to oczywiście żadna pochwała, albowiem o tych zeszycikach mam wyjątkowo niepochlebne zdanie. Tak czy siak, mamy dwóch przyjaciół z dzieciństwa. Jeden od zawsze chciał być superbohaterem, obrońcą sprawiedliwości, co może realizować przy pomocy niezwykle zaawansowanej technologii stworzonej w korpo jego starego. Taki SuperOskarek. Drugi to mutant, którego jako niemowlaka gwizdnął z laboratorium Pan Profesor i teraz żyją sobie jako bezdomni zbierając puszki. Taki SuperBiedak.
Meritum całej bajki wygląda mniej więcej tak:
- Rozbieżność pomiędzy sposobem na superbohaterskość SuperOskarka i SuperBiedaka.
- Backstory SuperBiedaka i jego wpływ na przyszłość.
- Klepanie się po mordach.
Scenariusz jest niezwykle chaotyczny, pełen niepotrzebnych scen i niepotrzebnych postaci, mega tanich chwytów oraz patetycznych zachowań. Całe szczęście, anime nieustannie dąży do n-----------i, która wyszła całkiem przyzwoicie. Czuć, że to seinen, jest sporo golizny, walki oprócz bycia efektownymi, są też całkiem brutalne. Mamy także troszkę gore, ze specjalnym skupieniem się na przerabianie na mięso mielone nieletniej młodzieży płci żeńskiej. Animacja jest ładna, sporadycznie nawet zaskakująco.
Średniak. Trochę szkoda. Ani pośmiać się że g---o, ani to komuś polecić...
Ło ja... potwierdzam, crap.
Manga jeszcze jako-taka (Masakazu Katsura ma fajną kreskę), ale i tak nie przeszkodziło jej to oberwać siekierą z powodu braku pomysłu na fabułę. Anime do tego jest pocięte i chyba ma oryginalne (czyt. zmyślone) zakończenie.
Tu się nie zgodzę, typowe japońskie podejście do superbohateryzmu. Ludzie zmieniający się w potwory, koleś w kostiumie ala
Bo generalnie nie lubię superbohaterów i konwencji, w jakich takie tytuły zazwyczaj są zamknięte. To są więźniowie kilku podstawowych schematów, które ciążą im jak kule u nóg, historie od kilkudziesięciu lat kiszące się we własnych odchodach bez żadnego powiewu świeżości. Mówię oczywiście o mainstreamie. Kinówki Marvela to dla mnie chłam, a takiego Boku Academia nigdy nie dotknę. Zetman był dla mnie nawet oglądalny, ale na pewno nie było to coś co bym mógł z czystym sumieniem komuś
Ok, przyznaję rację. Bogaczy walczących ze złem nie ma za wiele w tokusatsu i pokrewnych.
Z drugiej strony zazwyczaj jest jakiś eksperyment złej organizacji wykonany przez jakiegoś profesora na boku, który musi zostać zniszczony. To już tak.
Kontrast pomiędzy facetem z nizin i jakimś