Wpis z mikrobloga

  • 0
@Fenszi @dzbanerski raz miałem sytuację w gimnazjum że mogłem się bić. Na skoczył na mnie konus, sięgał mi sutkaxd i bil mnie po brzuchu, ja mu nie oddałem, ale ja faktycznie tego wtedy nie czułem, ale ogólnie zawsze miałem dobry brzuch. Często proszę kogoś o to żeby mnie walnął i nic nie czuje xd nie wiem złamany nos to coś czego się zawsze boję, ten ból potrafię sobie wyobrazić bo
  • Odpowiedz
@huntforfur: ja byłem niski, to unikałem wymiany. Schodziłem z linii ciosu i dusiłem od tyłu. Trochę szkoda, że rodzice nie zapisali mnie na jakieś sztuki czy sporty walki, ale wiadomo mieli podejście: ustąp, nie bij się itd. Jak na wiedzę o bitkach i moje warunki fizyczne, to z perspektywy czasu muszę przyznać, że byłem niezły. A chodziłem do naprawdę gównianego gimnazjum. Właśnie dzięki temu, że rzucałem się od tyłu na
  • Odpowiedz
@huntforfur: najgorzej dostać w nos, bo przez chwilę nic nie widzisz. Dlatego teraz mam bardzo szybki i kąśliwy lewy prosty. Nie trzeba uderzyć mocno, aby mieć już kogoś na widelcu. Ale ja w nos dostawałem głównie w szamotaninie na glebie i to jak ktoś machał łapami duszony. Ale nie ma się czym chwalić, p------e czasy, p------e miasteczko. Ogólnie to miasteczko, do którego miał rzekomo Szpilka przyjeżdżać się bić, bo w
  • Odpowiedz
  • 0
@dzbanerski racja, kto się nie dawał gnębić i odpowiadał na zaczepki to miał luz. Ja w sumie miałem nos przetrącony podczas wf jak do główki w piłce skoczyliśmy we dwóch i mnie rabnal czołem w nos kolega xd
  • Odpowiedz
  • 0
@dzbanerski oho to już raczej skrajne przypadki. Ale nie oceniam, różne sytuacje są. Znam koleżankę która trenowała i rozwaliła kolano gościowi który się do niej zbytnio przystawiał, cokolwiek to znaczy, trenowała dobrze i poradziłaby sobie z niejednym xd. Zawsze mówiła że jak ktoś startuje do ciebie z nożem, to wsadz mu go w oczodół. I to jest pewność siebie, świadomość. Nie no może nie aż tak bo wsadzić komuś nóż w
  • Odpowiedz
@huntforfur: co do noża, to u mnie w gimnazjum jeden gość wsadził nóż drugiemu w dupę i to dosłownie xD Chodzi o pośladek i w sumie to nie było śmieszne, ale trudno nie prychnąć. Ale ja jestem z okolic Krakowa, tak że u nas to była norma w latach 90. i na początku dwutysięcznych. Debilizm to mało powiedziane, ale tak było i to są te czasy, o których moi rówieśnicy
  • Odpowiedz
  • 0
@dzbanerski to ja tylko znam rurę w dupie dla konfidenta, ale to bardzo odległa znajomość, na śmierć. Potępiam takie coś, to tworzy więcej szkody niż pożytku. Jak nie wiesz z kim się zadawać to się nie zadawaj.
  • Odpowiedz
@huntforfur: ja też potępiam i ogólnie daję lepę jak ktoś z moich rówieśników mówi: kurła kiedyś to było, bo to była patologia, a nie coś, do czego powinno się wracać. Co prawda nie mam dzieci, ale nie chciałbym, żeby przyszłe pokolenia żyły w takiej patologii. Agresji nie wyeliminujemy, ale od tego są maty i ringi, a nie korytarze szkole, gdzie można komuś wybić oko czy złamać rękę, albo nawet zabić.
  • Odpowiedz
  • 0
@dzbanerski iście rycerska śmierć. Tego się uczy młodych ludzi z telewizji. Dobra pogadaliśmy o takich ostatecznych kwestiach, złamałeś kiedyś deskę? Kopniakiem, albo ciosem ręki? Xd ja piszczelem dałem radę kiedyś, super sprawa
  • Odpowiedz
@huntforfur: nie, bo nie ćwiczyłem karate. Nie jestem ciężki, więc ciosu raczej bardzo silnego nie mam. W stójce to głównie szybkie ciosy, ale w tzw. punkty witalne. O ciosie w nos już pisałem. Lewym prostym mogę szybko uderzyć w nos, a w tym samym czasie wyciągnąć np. gaz pieprzowy. Jebnąć chmurę i s--------ć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Uznaję starą zasadę: "Nie bądź głupi, nie daj się
  • Odpowiedz
@huntforfur: moim zdaniem głównie chodzi o automatyzm. Łatwo się pisze, ale nawet zawodowi bokserzy po walce mówią, że nie pamiętają jej przebiegu, to co dopiero zwykły człowiek. Szybkość jest kluczowa, a panuje jakiś mit, że można się obronić przed nożem, ale proponuję prosty eksperyment. Weź np łyżkę i zadawaj nawet lekko ciosy komuś. Można się zdziwić jak mało ciosów się wybroni. Nie da się obronić inaczej, niż zejść z linii
  • Odpowiedz
  • 0
@dzbanerski nie chce się kłócić o taktyce walki z nożem, myślę że to bardzo kontuzjogenna metoda dla obu stron. Mój ziomek ćwiczył z gumowym nożem i mu żona zabroniła tych ćwiczeń jak wrócił z podbitym okiem z treningu. Jesteśmy raczej pokojowym społeczeństwem, jeśli nie wychodzimy po zmroku w pobliżu mordowni, tam zawsze można znaleźć okazję do konfrontacji. Ale czy warto.
  • Odpowiedz