Wpis z mikrobloga

@Mortadelajestkluczem:
Nigdy nie potrafiłem tego przejść. Byla 1 misja na środku oceanu, na platformach gdzie po kilku sekundach w moich agentów leciała seria z rakiet.
Jedno z moich pierwszych zetknięć z cyberpunkiem. Jeszcze wtedy w tv leciały 2 seriale o podobnych klimatach Robocop i Tekwar.
W sumie to szkoda, że studio Bullfrog nie przetrwało. Mieli tyle fajnych pomysłów.
  • Odpowiedz
@Mortadelajestkluczem: dziś bym się na to nie zdecydował. Czytałem opis w „Computer Studio” i wiedziałem co mnie czeka, ale kiedy zobaczyłem to na ekranie, to w pierwszej chwili byłem przerażony. Tego się nie da opisać, to jest coś w rodzaju misji Kurasawa 2 w pierwszym Wing Commanderze. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@Mortadelajestkluczem: kolejny, który przeszedłem. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale to już był normalnie koszmar najwyższych lotów. Pamiętam, że jedyną taktyką w tej misji było rozwalenie pierwszej Grathy możliwie jak najszybciej, na dopalaczu, potem przywalenie drugiej z rakiety i staranowanie na dopalaczu. Jeżeli była mocno uszkodzona, a Twoje tarcze były w miarę naładowane, to była szansa, że przetrzymasz.
Ale nie wiem, czy Bifrost nie jest gorszy. Pamiętam,
  • Odpowiedz
@OSH1980: Wspomnienia, których się przecenić nie da!
Ja pamiętam z kolei, jak się męczyłem nad ostatnią misją w Dune 2. Udało mi się tylko dlatego, że przypadkiem udało mi się trafić "atomówką", jak to nazywałem (grałem Harkonnenami) we wrogi pałac ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@Mortadelajestkluczem: oj daj spokój, własnie z tego powodu Dune II czeka na ukończenie... Ja teraz, znaczy ostatnio, na streamie grałem w Wing Commandera III i utknąłem na misji walki z Hobbesem. Ale nie ma co tego porównywać do Kurasawy 2 czy Bifrostu. :D
  • Odpowiedz