Wpis z mikrobloga

@suqmadiq2ama: Ale wiecie, że to bardzo powszechna sprawa i totalnie się opłaca? Za ułamek kosztów normalnego rejsu uzyskuje się cenne godziny na morzu potrzebne do zdobywania stopni żeglarskich, już pomijając nawet samo zyskanie doświadczenia. Ta trasa to kilkaset godzin, znaczny fragment na wodach pływowych, czyli zaliczająca sporą część wymagań na stopień kapitana jachtowego. Normalnie taki rejs one-way to wydatek wielu tysięcy złotych.
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 8
@dulek: I tak i nie. Przeprowadzenie jachtu to zupełnie inne pływanie połączone z dużą ilością prac bosmanskich w czasie rejsu. Dodatkowo zwyczajowo za przeprowadzenie płaci się zalodze.
  • Odpowiedz
@PMV_Norway: Z pracami bosmańskim zależy od przypadku, jak skipper ma zlecenie na przeprowadzenie czyjegoś jachtu to przecież nie będzie dużo grzebał w cudzej jednostce. Czy mocno inne pływanie? No z pewnością rzadziej niż normalnie zawija się do portów i nie ma mowy o zwiedzaniu. Ale godzinki wpadają aż miło. Co do zwyczajowości trudno mi się wypowiadać, ale często spotykałem się z takimi ofertami rejsów za cenę dopłaty do kasy jachtowej
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 3
@dulek: ja tam nie wiem. Każdą ofertę jaka dostałem zawsze była bezpłatna. Dodatkowo jak zapewne wiesz na kj potrzeba portów pływowych i jednostki powyżej 20m.
Wiekszosc deliverek wiąże się z pracą na pokładzie (to tak z doświadczenia) jakiś czas temu miałem ofertę na nowego kata z postojem na serwis silnika w Portugalii. W zeszłym roku deloverka z Polski na północ, oranie morza z pracami 4 postoje, Bornholm, Flekkefjord, Ålesund, Bodø
  • Odpowiedz
Ale wiecie, że to bardzo powszechna sprawa i totalnie się opłaca? Za ułamek kosztów normalnego rejsu uzyskuje się cenne godziny na morzu potrzebne do zdobywania stopni żeglarskich, już pomijając nawet samo zyskanie doświadczenia. Ta trasa to kilkaset godzin, znaczny fragment na wodach pływowych, czyli zaliczająca sporą część wymagań


@dulek: a czy ty wiesz jak wygląda wzburzony Ocean Atlantycki? , a Portugalia to naprawdę daleko, 4 tygodnie to minimum do Gdyni
  • Odpowiedz