Wpis z mikrobloga

@niepanimaju: moja żona szuka co roku do pracy sezonowej nad morzem i to co ludzie rzucają za terminy to baniak mały ;]
"Pani, ja mogę od 7 lipca do 14 sierpnia, bo później jeszcze chcę jechać na wakacje. A i dwa razy potrzebuje po 3 dni wolnego, bo jadę do przyjaciółki na urodziny jej psa na drugi koniec Polski"
A i tak najlepsi są tacy co matka robi za pośrednika,
  • Odpowiedz
  • 1130
@Majsterzyna naprawdę dziwisz się, że młody człowiek potrzebuje coś zarobić przez wakacje, ale jednocześnie chciałby wyjechać na wakacje, bo nie rajcuje go myśl j-----a przez 3 miesiące codziennie w jakimś biznesie twojej zonki?
  • Odpowiedz
@Dorken: @Underpeople: Nie jest to biznes mojej żony. Nie, stawkę mają wyższą niż minimalną. Fakt pracują po 12h/dziennie, ale mają po 6-7 dni wolnego w miesiącu, tylko w założeniu nie pod rząd. Chyba, że jakoś da się dogadać z innymi osobami, żeby sobie poprzesuwać/pozamieniać się. Mają umowy-zlecenia, dodatkowo darmowe zakwaterowanie.

I nie, nie dziwię się, że chcą mieć wakacje, ale nikt nie będzie zatrudniał osoby na 2-3 tygodnie,
  • Odpowiedz
Dlatego nie rozumiem młodych, którzy się pchają sobie dorobić nad polskie morze. Ja jeździłam za granicę, fajne stawki, zakwaterowanie, każda godzina powyżej 8 płatna 150%, w weekendy 200%, przerwy co półtorej godziny, obiad zapewniony przez pracodawcę, a na koniec wracałam do Polski i miałam odłożone kilka tysięcy na wakacje/studiowanie. Nie wyobrażam sobie harować przez ten czas u Janusza za minimalną albo i mniej, bez przerw, bez umowy, bez godności.
  • Odpowiedz