No to zjem ten chleb spleśniały, z kosza
TL;DR


Środa rano, piękna warszawska jesień. Wsiadam do niezatłoczonego autobusu siadam, czytam, jadę do pracy.
Po 3 przystankach w autobusie jest już trochę ludzi. Na siedzeniu niedaleko mnie siedzi staruszka. Na oko lvl 70. Wyciąga z torebki telefon. Dzwoni. Ochrypłym głosem mówi:
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Wstyd jest mi prosić o pomoc z prywatnego konta, od dwóch lat siedzę na tym serwisie, swoją 18 spędzałem z Mireczkami. Zdarzyło mi się brać udział w kilku akcjach zorganizowanych przez wypok. Jako altruista po prostu pomagałem innym w miarę moich możliwości.
Teraz ja potrzebuję pomocy bo sobie po prostu już nie radzę z tym gównem (). Jak nie zacznę teraz to później będzie już za późno, po
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach