Przyznaję, bestialsko zapi***liłem z Ciekawostkawki:

Marynarz Popeye jest popularnym bohaterem amerykańskich komiksów i filmów animowanych. Znany był już w przedwojennej Polsce, wówczas jako marynarz Kubuś. Mało kto jednak wie, że jego postać była wzorowana na Polaku.

Popeye’a stworzył w 1929 roku rysownik Elzi Crisler Segar. Był to porywczy, jednooki marynarz o dobrym sercu, z nieodłączną fajką, który swoją nadludzką siłę czerpał z jedzenia szpinaku. W Polsce znany był głównie z krótkich filmów
fan_comy - Przyznaję, bestialsko zapi***liłem z Ciekawostkawki:

 Marynarz Popeye je...

źródło: comment_Xe2k9kqhONnCFzvp4Mjem3a20RtlLo5v.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Na poniższym zdjęciu mamy jednostkę EN57-223, nazywaną potocznie kiblem (aczkolwiek tutaj w wersji zmodernizowanej), która sobie stoi na stacji w Katowicach i pewnie zaraz odjedzie do Rybnika. Co w tym ciekawego?

Pojazd ten został wyprodukowany w 1975 roku. Pojeździł w Polsce kilka lat, po czym został wyeksportowany do bratniej (wówczas) Jugosławii. Tam, aż do jej rozpadu kursował dzielnie jako jeden z pociągów Kolei Jugosłowiańskich, będąc podstawowym środkiem dojazdu do szkoły lub pracy dla
anoysath - Na poniższym zdjęciu mamy jednostkę EN57-223, nazywaną potocznie kiblem (a...

źródło: comment_f63obeS1PwbDLjhZB0QDPo8yGdsJF7ef.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Android
  • 2
@mamciegdzies no tak grazyna bo nie jest to cytat zadnego znanego "wielkiego" youtubera?
Weź pod uwagę, że są tu też ludzie, którzy już wystają ponad stół.
  • Odpowiedz
@reddml: Psycholog nie ma żadnej więzi emocjonalnej z pacjentem, a każdy inny człowiek będący w bliskiej relacji z kimś może kierować się emocjami, jeśli zaistnieje taka sytuacja i jest to całkiem zdrowe. Tak czy siak psychologia ofc o wiele ułatwia relacje i zrozumienie czyjegoś światopoglądu czy motywów oraz pozwala na łatwiejsze zrozumienie i wytłumaczenie sobie świata, oraz sytuacji w jakiej się znajdujemy.
  • Odpowiedz
Niedawno skończyłem 40 lat. Jestem menedżerem w średniej firmie. Produkujemy pod Łodzią zabawki z azbestu. Naszymi pracownikami są 9-letni niewolnicy. Płacimy im w chłoście.

Zacząłem pracować w latach 90-tych. Zarobki były kwestią drugorzędną. Jedliśmy doświadczenie, piliśmy prestiż. Kurtek nie nosiliśmy w ogóle. Jeśli ktoś kiedyś marzł, to znaczyło, że za mało pracuje i był wyrzucany z miasta. Pracowaliśmy po 16 godzin dziennie, 22 godziny dziennie, 38 godzin dziennie.Przez całe dni, wieczorami, cztery dni
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach