Po dwóch dniach katowania w Posiadłość Szaleństwa, dzisiaj przyszedł w końcu czas na ogranie Zombicide. Zespół standardowo ja i mój #rozowypasek.
Pierwsze wrażenie - bardzo fajna odskocznia od Posiadłości, gra znacznie lżejsza (zasady), mega klimat, no i masa płaczu na kostki. Trochę nie podobają nam się karty, zbyt cukierkowe, ale jak już pisałem klimat miażdży wszystko. Dosłownie czułem się jak bohaterowie #thewalkingdead, a moze bardziej #
Pierwsze wrażenie - bardzo fajna odskocznia od Posiadłości, gra znacznie lżejsza (zasady), mega klimat, no i masa płaczu na kostki. Trochę nie podobają nam się karty, zbyt cukierkowe, ale jak już pisałem klimat miażdży wszystko. Dosłownie czułem się jak bohaterowie #thewalkingdead, a moze bardziej #






























Wymyśliłem co prawda (według mnie) dosyć fajną modyfikacje zasady pierwszego trafienia w bohatera.
Mianowicie, jeżeli strzelasz na obszar z bohaterem i zombie i udaje ci się zadać obrażenie, to masz szanse trafić od razu w zombie (omijając bohatera), ale musisz jeszcze raz rzucić kością minimum 5 za każde obrażenie.