@Nostrian: Ja swoją poznałem poza miastem i potem okazało się że pracuje w zabce . Przy drugim spotkaniu odwiedziłem ja w pracy . Cholera jak sobie przypomnę buzia 10/10 leginsy pupsko oliwkowe 10/10. Robiła najlepsza sprzedaż w kujawsko pomorskim . Oczywiście kazałem jej s--------c z teej pracki . I tak mija nam 6 rok
  • Odpowiedz
@CulturalEnrichmentIsNotNice: Moje skromne doświadczenie jest takie, że obecność kobiety, nawet jeśli odbywa się poprzez wiarę we własne urojenie, jest czymś dziwnie ożywczym. Ktoś powie, że to tylko biologia, chemia, feromony, ale przychodzi chwila zwątpienia we własną porażkę, ktoś się pojawia, widzimy ją przez szparę wieka własnej trumny i przez głowę przebiega impuls, przeczący wszystkiemu, co przez lata utrwaliliśmy - nagle wydaje nam się, że może moglibyśmy jeszcze ożyć.

Kończy się to
  • Odpowiedz
Kurna, tak bardzo zawsze się staram, chce pokazać, że jednak coś jestem wart i (cytując klasyka) wszystko to jak krew w piach.


@CulturalEnrichmentIsNotNice: Tego nie kumam, nie pasuje mi to do kogoś z doświadczeniem. Imo takie pokazywanie się w pracy niewiele daje, bo nie ma nigdzie jakiegoś sprawiedliwego króla, który dobrych i mądrych nagradza, a złych karze. W większości przypadków w robocie każdy chce odbębnić swoje i wrócić do domu.
  • Odpowiedz