@akg_:
Janusz sprzedał stół
Kilentka kupiła
Sprzedała po jakimś czasie za więcej niż kupiła
Janusz dzwoni z żądaniem zwrotu pięniedzy bo sprzedała za więcej niż on
  • Odpowiedz
@xylorinn: najgorsze jest to, że tacy ludzie naprawdę istnieją... Zastanawiam się, jak bardzo trzeba mieć z-----ą mentalność, żeby dojść do wniosku, że należy się mu kasa za to, że ktoś lepiej sprzedał.

Znajomy miał podobną sytuację, tylko ze sprzętem RTV (kupił tanio z drobną wadą, naprawił, sprzedał 4 razy drożej) to dostał maila od wcześniejszego właściciela: "Gratuluję złodzieju" xD
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Skoro o pasażerach.

Robiliśmy w grupie kontrolę linii podmiejskiej. Ja z przodu tramwaju typ https://pl.wikipedia.org/wiki/Duewag koledzy z tyłu. Nagle słyszę awanturę i szamotaninę.

Otóż kolega złapał gapowicza i gapowiczkę i postanowili oni uciec a właściwie chłopak 23 lata. Odepchnął kumpla i pobiegł do przodu jednocześnie aktywując hamulec awaryjny. Myślał, że może otworzą się drzwi, ale w tych wagonach aktywowany zostaje hamulec szynowy i blokowane są rygle w drzwiach, jedyne drzwi aktywne to te u
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Nie darzę zbyt wielką sympatią naszych dzielnych "stróżów prawa". Na moją opinię o nich wpłynęło kilka sytuacji z mojego życia prywatnego oraz zawodowego, kiedy widząc ich zaangażowanie, ręce mi opadały. Ale dziś chciałbym opisać historię, która zdarzyła się jakiś czas temu i ostatecznie utwierdziła mnie w mojej opinii o policji. Ostrzegam, że historia jest długa ale warta przeczytania.

Rzecz działa się w listopadzie 2013 roku.

Jestem w pracy, tworzę pismo, kiedy zaczyna dzwonić do
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Ukradzione z piekielnych:

"Jakiś rok temu poznałam chłopaka. Fajnie się gadało, wymieniliśmy się numerami i wszystko kwitnie. Kilka dni później dzwoni do mnie i zaprasza mnie do kina. Miło. Mówi, że przyjedzie po mnie o tej i o tej godzinie tu i tu. I wtedy wywiązał się ciekawy dialog:
(J)a
(O)n

(O)
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"Wiele tutaj się czyta o niekompetencji polskiej Policji, ja miałem nieprzyjemność spotkać jej przykład w Nowej Zelandii:

Niedziela rano, pukanie do drzwi: sąsiadka pyta czy to mój samochód stoi na ulicy. Wychodzimy z Lubą sprawdzić i... ciśnienie nam obojgu podskoczyło: ktoś urwał nam lusterko i rozbił nim tylną szybę w sąsiednim aucie. Inne z kolei ma wyraźne ślady wgnieceń, jakby ktoś po nim chodził itd - widać ktoś wracał sobotnią nocą z pubu
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"(...)
Przeczytałam historię o kradzieży psa. Lata temu nie mieściło mi się to w głowie! Po co kraść?! Może na jakiegoś rodowodowego, albo championa ktoś by się połasił...
Okazuje się, że im głupszy powód tym łatwiej stracić czworonoga.

Jakieś 4-5 lat temu dostałam od znajomych 3 m/c szczeniaka, najzwyklejszy kundelek, mieszanka owczarka podhalańskiego z czymś nieokreślonym.
Któregoś dnia, kiedy Brysiek był starszy, przyłapałam go jak wyżera z zakupów, które zostawiłam w kuchni na ziemi, surowe warzywa,
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

"Ja zrozumiem prawie wszystko.

Ale faceta wysyłającego CV z adresu "sultan.lechtaczek@costam.pl" jednak nie rozumiem."

#piekielni
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#piekielni #szukam

Mirki, kojarzycie wpis z piekielnych (piekielni.pl), gdzie ktoś miał jakąś przesyłkę do nadania, ale było to dosyć poufne i szukał kogoś, kto dostarczy to w tajemnicy.
Przyszła jakaś starsza babka, OP mówi jej, że ma uważać, chować się w miarę możliwości i tak dalej. W tym momencie babcia się uśmiechnęła i mówi, że w czasie Powstania Warszawskiego była łączniczką i wie o takich rzeczach znacznie lepiej
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Od kilku lat mamy na osiedlu własną galerię handlową. Przynajmniej z nazwy. Znajduje się w niej market spożywczy reklamujący się jako delikates. Sklep jak sklep, jednak dla niektórych ludzi jest to świątynia luksusu i śmietana kupiona w osiedlowym spożywczaku nie może się nawet równać z tą samą śmietaną kupioną w delikatesach. To przekonanie udziela się też obsłudze sklepu, co czyni go kopalnią drobnych piekielności.
Jedną z nich postanowiłam się dzisiaj podzielić.

Jakiś czas
  • 33
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dziś nie będzie piekielnie, ale śmiesznie. Wiecie jak to jest na zakupach w hipermarketach w ostatni weekend przed świętami...

Uzbrojeni w odpowiednią ilość cierpliwości, pozostawiwszy młodą pod opieką babci wybraliśmy się z lubym do hipermarketu. Już nawet lekko zawiedziona byłam bo i kolejek niewiele, i ludzie o karpie się nie zabijają (gdzież ta magia świąt się podziała:)) myślę, nic się nie wydarzy, bezproblemowo zrobimy zakupy.

Aż tu nagle...rozdzieliliśmy się, żeby było szybciej i każdy
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach