Zbliża się lato, więc trzeba było poszukać czegoś nowego i świeżego na pogodę. Postanowiłem zaopatrzyć się w serię Artisan od Johna Varvatosa.

Artisan
Od samego początku jest tutaj dość mocno kwiatowo. Czuć tutaj dużo słodkiej mandarynki, jaśminu, kwiatów pomarańczy i trochę lawendy. Całość tego tworzy bardzo charakterystyczny akord, przypominający krzew jaśminowca. Ja czułem ten akord wcześniej tylko raz i było to w otwarciu Eau Sauvage. Dość nietypowy, ale bardzo ładny zapach. W miarę
ChacharZWarszawy - Zbliża się lato, więc trzeba było poszukać czegoś nowego i świeżeg...

źródło: comment_1616341151fdloTsRQcuOquQYSCX0Tad.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ChacharZWarszawy: dla mnie te JPG to są natrętne ulepy, i w chwili wąchania ogólnie mogą się spodobać ale na kimś zawsze czuje je jak coś nieświeżego , jak próba zamaskowania smrodu czymś słodkim. Nie przemawia do mnie cała ta linia JPG i kiczowatych flakonów . Hugo Bossy swoją erę mają już chyba dawno za sobą i dalej lecą na farmazonie sprzed 15-20 lat a sami dobrze wiedzą , że są
  • Odpowiedz
Dzisiaj recenzja, na którą wszyscy czekali (czyli @dradziak) - Kouros 2016. Kupiłem, bo wszyscy kupowali, to przecież gorszy nie będę, nie? W końcu warto było się dowiedzieć o co chodzi w tym całym hajpie i hejcie na tagu, prawda?

Na początku mała historyjka: jak go dostałem po raz pierwszy, to postanowiłem go złapać i psiknąć dwa razy od razu, co ja się będę certolił. NO JA NIE WYTRZYMIE? No i
ChacharZWarszawy - Dzisiaj recenzja, na którą wszyscy czekali (czyli @dradziak) - Kou...

źródło: comment_1606728548od3mPmJ1ULEFGbya0IusB4.jpg

Pobierz
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 29
Kouros pachnie jak 60-letni rolnik w okresie wczesnowiosennym, który całą zimę chodził ubrany na cebulkę w te same kubraki, gumiaki i karmił świnie i się zapocił, ale jego pot z uwagi na niskie temperatury nie przeistoczył się w klasyczny smród potu, a w zjełczały stary łój.

@ChacharZWarszawy: jak dobrze, że możemy na tagu poczytać takiej klasy recenzje
  • Odpowiedz
Dziś opiszę Bonda. Ale nie chodzi o takiego z marketu (tym razem!), a konkretnie o Bond No. 9 Bleecker Street. Zapach dorwałem od naszego kochanego systemu redukcji kloaki, trochę przypadkowo, a trochę przez brak jakiejkolwiek siły woli.

Samo otwarcie jest lekko dziwne - czuć wyraźnie fiołka i jakieś cytrusowe coś, co daje lekki posmak octu. Moment w którym tylko otwarcie gra główną rolę jest bardzo krótki i zaraz potem wchodzą dwie kolejne
ChacharZWarszawy - Dziś opiszę Bonda. Ale nie chodzi o takiego z marketu (tym razem!)...

źródło: comment_16050884011Vp64pXiIjCJOiJsFADBZu.jpg

Pobierz
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@BBQx: to życie napisało tę pastę. To prawdziwa recenzja. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@alvaro1989: miałem kiedyś Cool Play i był podobny, ale dużo słodszy. Z perspektywy czasu w sumie też nie wiem, czy to nie była p------a bazarowa, dlatego finalnie odpuściłem sobie to porównanie do oryginału. To była chyba jakaś edycja limitowana, a teraz są dostępne tylko napoczęte butle za dość srogi hajs. Zaryzykowałbym,
  • Odpowiedz
Zoologist Civet to jeden z moich ostatnich nabytków i ostatni Zoologist, którego mam. Do pełni szczęścia kilku mi jeszcze brakuje, ale nie o tym.

Civet od samego początku postanawia wejść grubo i zamaszyście. Nie tak mocno jak T-Rex, nie mniej jednak myśl przewodnia zostaje taka sama - nie brać jeńców. Perfumy są też dobrze przegryzione i wyróżnienie konkretnych nut zapachowych wymaga pełnego skupienia.

Od samego początku można śmiało stwierdzić, że Civet to jest dusiciel.
ChacharZWarszawy - Zoologist Civet to jeden z moich ostatnich nabytków i ostatni Zool...

źródło: comment_1604247853n2z9Ss0Fz8nUtPlfKeVLix.jpg

Pobierz
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dziś opowiem o Zoologist T-Rex, czyli poważnym krwiożerczym drapieżniku. Poprzedni wpis o Zoologistach tutaj: https://www.wykop.pl/wpis/52533351/to-juz-ostatnia-czesc-przygod-shreka-z-zoologistem/

Zapach otwierający jest po prostu mocarny, inaczej tego nie idzie nazwać. Od samego psiknięcia uderza w nas ogrom dymu, cedru i skóry, które nigdzie się nie wybierają przez najbliższą godzinę. Ba, śmiem nawet twierdzić, że robią się bardziej intensywne po paru minutach, szczególnie cedr.

Po wielkim otwarciu i wejściu z butami w mój nos, Reksio postanowił pokazać swoje
ChacharZWarszawy - Dziś opowiem o Zoologist T-Rex, czyli poważnym krwiożerczym drapie...

źródło: comment_1604002131tzBHVD0xvcboulTL0dFeCU.jpg

Pobierz
  • 14
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach