18+

Zawiera treści 18+

Ta treść została oznaczona jako materiał kontrowersyjny lub dla dorosłych.

@Hoob: Żart z książki, dziejacej się w 2033 roku, 20 lat po wojnie atomowej, w moskiewskim metrze a ty się tu doszukujesz niewiadomo czego, to że KK ma ów problem chyba od zawsze to już ani nie moja wina, ani autora ani nikogo innego jak samego kościoła. Wstrzelił się, to prawda czy taka była intencja to już ani nie mój problem ani mnie to jakoś nie obchodzi, chciałem podzielić się czymś
W słynnej książce fantasy "Metro 2033" opisującej życie w moskiewskim metrze po nuklearnej zagładzie świata, główny bohater Artiom podczas swojej wędrówki spotyka Świadków Jehowy, według których Armagedon już nastąpił i ludzie pod ziemią żyją w czasie tysiącletnich rządów Chrystusa.
Widać, że autor miał styczność z tym kultem i w miarę wiernie przedstawił klimat i nauki panujący w nim oraz zachowania wyznawców. Poniżej wklejam fragment książki znaleziony w internecie. Uwaga, ściana tekstu (
Życie skazanego na śmierć, którego stracą za rok, i on o tym wie, życie śmiertelnie chorego, któremu lekarze powiedzieli, ile mu zostało, życie tych ludzi różni się od życia zwykłego człowieka tylko jednym: ci pierwsi dokładnie, lub w przybliżeniu wiedzą kiedy umrą, zaś zwykły człowiek tkwi w niewiedzy, i dlatego wydaje się mu, że może żyć wiecznie, chociaż nie jest wykluczone, że następnego dnia zginie w wypadku. Straszna jest nie sama śmierć.
Dusza przecież nie jest czarna od urodzenia. Z początku jest przezroczysta, a potem stopniowo ciemnieje, plamka po plamce, za każdym razem, kiedy wybaczasz sobie zło, znajdujesz dla niego usprawiedliwienie, mówisz sobie, że to wszystko tylko gra. Ale w którymś momencie czerni jest coraz więcej. Mało kto potrafi wyczuć ten moment, od środka go nie widać.

#metro2033
Znasz przypowieść o żabie w śmietanie? Jak dwie żaby wpadły do dzbanka ze śmietaną? Jedna, myśląc racjonalnie, szybko zrozumiała, że opór jest bezcelowy i że losu nie da się oszukać. A może jest jakieś życie pozagrobowe, więc po co się niepotrzebnie wysilać i na próżno pocieszać płonnymi nadziejami? Złożyła łapki i poszła na dno. A druga była na pewno durna, albo niewierząca. I zaczęła się szamotać. Wydawałoby się, po co się szarpać,