@AdekJadek: Za wikipedią:
Manga:

Słowo manga znalazło się w powszechnym użytku po opublikowaniu w XIX wieku Hokusai Manga, zawierającej posortowane rysunki ze szkicowników znanego artysty ukiyo-e, Hokusaia. Jednakże już giga (lit. zabawne obrazki), rysowane w XII wieku przez różnych artystów, zawierają niektóre cechy mangi, takie jak zainteresowanie historią i prostą, syntetyczną linię.
  • Odpowiedz
@srgs: Dzisiaj natknąłem się na ciekawostkę. Przypomniałem sobie kilka starych odcinków FT, m.i.n. arc w którym Laxus chciał przejąć władzę w gildii. Natsu i Gazeel nie mogli przejść przez ścianę z run stworzoną przez Freeda. Co ciekawe runy miały nie przepuścić kogoś mającego ponad 80 lat (docelowo by zatrzymać Makarova). Wniosek? Mashima już lata temu zaplanował że smoki siedzą wewnątrz ich ciał. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
  • 1
@Damian1998: nareszcie ktoś kto myśli tak jak ja;_;
Db>dbz
Znaczy, może bez przesady z tym kończeniem czytania, ale klimat jest już nie ten.
  • Odpowiedz
@ryhu: @Damian1998: No ogólnie to potem już jest wszystko tak na siłę. Goku miał jakieś maks 1000+ jednostek mocy na początku dbZ a potem na końcu serii z tego co pamiętam to miał miliard:D
Gdzie Mutenroshi miał 120 jednostek bodajże, a podobno był takim koksem (òóˇ)
DB>dbZ zdecydowanie:)
  • Odpowiedz
A tak w ogóle ktoś tutaj czytał mangę Welcome to the NHK?

Ja ostatnio ponownie zapoznałem się z posiadanym przeze mnie polskim wydaniem i szczerze mówiąc, zacząłem jeszcze bardziej krytycznie patrzyć na anime (wcześniej prowodyrem do rozmyślań była Watamote). Wersje telewizyjna wydaje się teraz taka strasznie lekką komedią, a postacie w niej występujące w zasadzie normalne. Podejrzewam, że dla telewizji bardzo wygładzono historię, a komiks jest bardziej wierną adaptacją wersji książkowej. Wychodzę z tego założenia, bo na papierze, skierowanym do konkretnych czytelników łatwiej jest smęcić niż na ekranie, gdzie producenci chcieli, aby postronni widzowie dochodzili jednak do pozytywnych myśli.

Ogólnie do 4. tomu manga jest w klimacie anime. Potem zaczyna się robić ciekawie, bo 5. tom to momentami jakieś depresyjne schizy typu Neon Genesis Evangelion (co jest notabene trochę wytłumaczone na początku). Kolejne woluminy aż do końca są bardzo sarkastyczne w przedstawianiu niemiłych wydarzeń dla różnorakich postaci - ostra czarna komedia.

Właśnie
80sLove - A tak w ogóle ktoś tutaj czytał mangę Welcome to the NHK?

Ja ostatnio po...

źródło: comment_TqkvLbU6v3fS71XXyQcL0Pn1d7wxyZLh.jpg

Pobierz
@80sLove: Końcówka w szczególności bardzo odstaje od tej z anime. Ale takie przykłady zmienionych zakończeń można mnożyć w nieskończoność.
A o anime Watamote mi nawet nie wspominaj. Mangę łyknąłem bardzo szybko, a wersję animowaną odrzuciłem po 3 odcinkach.
  • Odpowiedz
@Goryptic:
Za to anime to typowa cukierkowata historia. Typu czary mary i główny bohater zdrowy. W mandze można zobaczyć o wiele bardziej jak protagonista boi się zranienia przez zewnętrzny świat, co ma niego destrukcyjny wpływ - ma chore fantazje. W anime w pewnym momencie stwierdza ok i za bardzo niewiadomo dlaczego.

A o anime Watamote mi nawet nie wspominaj. Mangę łyknąłem bardzo szybko, a wersję animowaną odrzuciłem po 3 odcinkach.
  • Odpowiedz
@80sLove: Ale męcz się z uśmiechem na twarzy. Niech wszyscy widzą, że Ciebie nie da się złamać, że nawet gdyby zawaliło się niebo, zawsze gdzieś w głębi znajduje się ziarno nadziei - nadziei na to, że Twoje męki zostaną wynagrodzone. Tego Ci życzę cumplu ()
  • Odpowiedz