Haha pamiętam jaki był kwik wszystkich kibiców jak Tusk chciał wziąć ich za mordę. "Donald matole..." itd. itd. Czytałem teraz trochę akt Miśka z Wisły i wniosek jest prosty - Tusk miał rację. W sumie to taki kapitan oczywisty, bo te środowiska to patologia, ale still warto wspomnieć. Dobre jest to jak kibice Wisły bojkotowali mecze - prezes płacił wysokie kary za race itp. to w końcu przestał dotować patusów (dostawali 2
@SzalonyFanMalysza: Gnębienie kibiców to był sztucznie nakręcany temat dla podniesienia norowań u tępej masy jego wyborców. Zaczęło się przed mistrzostwami Europy, żeby przykryć tym problemy z oddaniem na czas inwestycji na mistrzostwa. Każdy kto choć trochę interesuje się polską piłką to widział. Stworzyli i rozdmuchali temat rzekomych burd na trybunach, kiedy w tamtych czasach takie rzeczy były już rzadkością, nie odbiegając ich częstotliwością od średniej europejskiej.
Kojarzycie może czy są w Europie jakieś młodsze kluby (powiedzmy powstałe w przeciągu ostatnich 20 lat) którym udało się stworzyć w miarę poważną scenę kibicowską? w sensie takie na mecze których oprócz typowych pikników przychodzą również jacyś ultrasi, a pośród pikników pojawiają się również tacy bardziej zaangażowani oraz frekwencja jest co najmniej trochę lepsza niż żałosna.
#mirkohooligans #kibice #pilkanozna
Zastanawiacie się jak kibice wnoszą race na stadion. Otóż juz wam mówię. Jadę kiedyś na mecz, parkuje sobie na parkingu pod Torwarem, patrzę a tu grupka łysych sebixów wypina tyłki, a inny ładują tam ogromne ilości rac. Większość z nich była solidnie przecwelona w więzieniu więc poważne ilości pirotechniki zostały ukryte w odbytach wyklętych. Później dzieje się rzecz nieprawdopodobna, jeden z gniazdowych Legii wbija i wypina tyłek, a grupka ultrasów pakuje mu
@fasttaker
Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ekhm… Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które