Bieg z wtorku. Pierwszy w tym roku i póki co jedyny... Jest źle. Podczas biegu już koło trzeciego kilometra poczułem kłucie w kolanie, a po chwili było już na tyle wyraźne że przestraszyłem się i musiałem zawrócić. Doleciałem pod dom, ruszam piechotą... ojapierdziu! Ledwo mogłem iść. Ból w kolanie jak cholera, utrzymywał się jeszcze przez dwa dni. Prewencyjnie do końca tygodnia żadnego biegania - żal, bo pogoda
Wszystko
Najnowsze
Archiwum
Bieg z wtorku. Pierwszy w tym roku i póki co jedyny... Jest źle. Podczas biegu już koło trzeciego kilometra poczułem kłucie w kolanie, a po chwili było już na tyle wyraźne że przestraszyłem się i musiałem zawrócić. Doleciałem pod dom, ruszam piechotą... ojapierdziu! Ledwo mogłem iść. Ból w kolanie jak cholera, utrzymywał się jeszcze przez dwa dni. Prewencyjnie do końca tygodnia żadnego biegania - żal, bo pogoda
źródło: comment_pwTImCvYkh8Zuu0iePlsJystW25vdDp1.jpg
PobierzFuck yeah, przeżyłem trzeci dzień pokuty i zamknąłem rok na 2005km :) Dziś najsłabiej, ale chyba nie ma w tym nic dziwnego - w sumie przed biegiem byłem na tyle obolały że zastanawiałem się czy nie zostać w domu ;) W te trzy dni zaliczyłem 68km, kilometr w pionie i diabli porwali >6000 kcal - wiem że to nic wielkiego i tacy @Liriela czy @Chosen0ne
źródło: comment_TRaokTgKvrqhdBGzuatAGjh5BjPh3qTu.jpg
Pobierz- 2
@enron: No w sumie 3k to jest 250 km miesięcznie, więc jakieś 55-60 km tygodniowo.
i jest to całkiem spoko - akurat na jakieś 4 spokojne biegi tygodniowo. Problem w tym, że tu wypadnie wyjazd, tam kiepska pogoda, raz gorzej ze zdrowiem i dwa tygodnie wypadają, tu jakieś nocne wyjścia albo pilne projekty do dokończenia rano - i zaczyna tych kilometrów brakować a człowiek żyłuje się jak głupi :)
no mój trochę
- 1
Poświątecznej pokuty ciąg dalszy. Dziś poleciałem na klasyczną automasakryczną trasę, ale ją specjalnie nieco wydłużyłem. Miało być jeszcze dłużej, ale gdy przebiegałem przed domem z niecnym zamiarem skoczenia jeszcze 1km w las dostrzegły mnie dzieci i tyle było z biegania :) Ale i tak zaliczone 24km, 420m pod górę - gorzej z tempem, ale po wczorajszym spodziewałem się nawet gorszego.
Cudna pogoda: -8 stopni, piękne Słońce na
źródło: comment_zrVXISQV7eKJaKMUej9jcadonc9k9GyB.jpg
PobierzPoświąteczna pokuta odbyta ;)
Przez 6 dni nic tylko żarcie i lenistwo - a to pogoda syfna, a to wyjazd, a to przyjazd, a to goście, a to gardło boli jak cholera... Tymczasem rok dobiega końca i dobrze by było nadrobić kilometrów :)
Dzisiaj pierwszy z trzech planowanych biegów - miało być 24km, ale końcówka trasy cała była w zaspach a po 22,5km telefon wziął i wyzionął ducha :( Powolutku,
źródło: comment_O8TU4oZgVmU1yObMFFjE8jWGuaVrkJhq.jpg
Pobierz- 0
- 0
No i weź pod uwagę moje emeryckie tempo :)
Tak sobie powolutku skapują kilometry w tym grudniu. Wczoraj lekko zaspałem a gdy chciałem wstać to mnie małe rączki chwyciły z tekstem "tatusiu psytul" i tyle było z biegania :)
Dziś znowu zaspałem - moja wina, uparłem się żeby na łobuza jeden w środku tygodnia iść :) więc trasa tylko 11km. Bardzo przyjemne -5 stopni, sucho i czysto - pięknie skrzył się szron na trawie
źródło: comment_BhhVYIhJ7o8Y81vxsTGfSr9eiEtvrzQQ.jpg
PobierzW końcu coś pobiegane - przez trzy dni nie było szans wcisnąć gdziekolwiek jakiejś przebieżki. Pogoda nawet fajna - miłe -1, sucho, lekka mgła. Smogu trochę było - i zmarnowałem przed biegiem z 10 minut jak siłowałem się z zakładaniem filtra w masce po czyszczeniu...
Biegło się bez rewelacji - w sumie już dawno w masce nie śmigałem.
Oby choć taka temperatura się jakoś utrzymała do końca
źródło: comment_MjLzkvyYI1EbeT61RBWD5CiwU4c8ExJE.jpg
PobierzNo dzisiaj to wstałem aż zbyt wcześnie - tuż po 4. Stwierdziłem że próbując dospać te 20 minut na 99% zaśpię więc założyłem ciuchy i o 4:30 poleciałem na trasę.
Miło, cicho, fajne -3 na termometrze. Wszystkie spotkane autobusy jeżdżą jako "wyjazd na linię", na 1,5km dróżce na której z reguły spotykam z 10 aut było całe jedno. Jak widać, pół godziny o tej porze robi różnicę :)
Tempo fatalne
źródło: comment_KdZCdijaTyhbXMGUinJdxqNn9VnfhwcU.jpg
Pobierz- 3
- 1
No i podstawa: NIE BRAĆ KOMÓRKI Z WYKOPEM DO KIBLA - bo wuj wyjdzie z szybkiego wyjścia ;)
Nieco zaspałem, ale udało się wybiec o 5:01. No i o to właśnie chodziło - idealne warunki, przyjemne -6 stopni, sucho, wiatru tyle co nic, i - co najdziwniejsze - smogu też prawie nic. Jako że zaspałem to poleciałem na krótkie 10km spokojnym tempem - ani raz nie wszedłem powyżej 90%HrMax. Szkoda że już lada moment znowu temperatury mają powędrować znowu powyżej zera :(
#
źródło: comment_EUo6RqMeY36Ow18g4nJQ6R0DMQlNXAc4.jpg
Pobierz- 0
- 0
@enron: Ohoho, jaki eskimos ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Tam zaraz eskimos... pamiętam biegi przy -19, wtedy było zabawniej - przy -6 dopiero rozważam długie spodnie :)
Jaką trasą biegasz? :)
@fiszasty: mieszkam na obrzeżach Nowej Huty (Wzgórza Krzesławickie) i lecę na ul. Morcinka, potem przez Nowy Gościniec zachaczam o Prusy, Zastów, Raciborowice, Batowice a w końcu wracam do Krakowa. A na krótsze trasy lecę
Liczyłem się z opcją że będzie tak paskudnie że zostanę w domu - tymczasem było całkiem znośnie :) Wybiegłem o 4:50 - +4 stopnie, ledwo zauważalny kapuśniaczek, mocny wiatr, smogu brak. Jedyny problem to liczne kałuże - paru nie udało mi się ominąć, nie znoszę tego uczucia. Tak poza tym to luźne 11km w luzackim tempie, w sam raz na rozpoczęcie tygodnia.
#sztafeta #biegajzwykopem
źródło: comment_mkA1duK5RJqHratqXPqqaF5yYWncUDYu.jpg
Pobierz68645.82 - 11.15 = 68633.67
@enron Sprawdź czy poprawnie obliczyłeś(aś) nowy dystans do naszego celu (wg. twojego odejmowania przebigłeś(aś) 12.15km)
Do dodawania wpisów możesz użyć także dodatku aninim1133: http://ruszdupe.anonim1133.me
Podpowiedź:
68645.82 - 11.15 = 68634.67
Nieźle, grudzień i +8 na termometrze... Mokro na ulicach i spora wilgotność, ale przynajmniej nie padało - a wiatr rozwiał krakowskie smrody. Zebrałem się na 8 rano i poleciałem w letnich ciuchach - nie wiem co tych ludzi tak szokuje krótki rękawek gdy jest ciepło :) Trasa krótsza niż bym chciał, ale już nie miałem za bardzo pomysłu jak dalej ją modyfikować a pętli kręcić mi się
źródło: comment_EFWIuUShSnbCChDIWNa4TElnbQrGg0HC.jpg
PobierzOstatnie trzy dni to była porażka. Raz padł zegarek i mnie nie obudził, a kolejne dwa dni to taki syf że nawet nie było po co wychodzić i ograniczyłem się do wioseł.
Dzisiaj zaspałem i zamarudziłem, wyskoczyłem dopiero po 7. A tu trzeba w firmie coś załatwić, wcześniej 2h odkurzania w domu... Trzeba było skrócić do 14km.
Pogoda w końcu znośna, wręcz za ciepło - 6 stopni,
źródło: comment_r1wOYrPCCrj0OYLVZ2dbmSa2gcVOP0bK.jpg
PobierzWczoraj zaspałem jak cholera, a że jeszcze trzeba było wcześniej dzieci do szkoły/przedszkola zawieźć to niestety nici wyszły z biegania. Dzisiaj znowu zaspałem - obudziłem się równo o 5 rano… szczęśliwie dzisiaj dzieciaki później do szkoły/przedszkola i żona w domu, więc skorzystałem i poleciałem minimalnie dalej.
Przyjemne -3 stopnie, wiatr nieco większy niż się spodziewałem, smogu niewiele ale założyłem maskę… i dobrze, bo była masakra jak zbiegłem do wsi
źródło: comment_c6K2FWMCMCnuQanjEogHvs9EgawPcI4J.jpg
PobierzNo, takie warunki to ja rozumiem :) Sucho, żadnego dziadostwa lecącego z nieba, Słońce, przyjemne -2 stopnie, niewielki wiatr, smog na tyle niski że na "niskodymnej" trasie obyłem się bez maski - 10/10 w skali przyjemności z biegania :) Dobry nastrój udzielił się policjantom, którzy mi zmierzyli prędkość podsumowując "11 na godzinę, na razie pan wygrywa" ;)
W Słońcu było tak ciepło, że nawet w letnich ciuchach
źródło: comment_HuQBDqS2O7C1n5eYgHksG7bb7QCB4mAl.jpg
PobierzUff, w końcu coś się udało pobiec. Ostatnie 3 dni to był syf nad syfy - temperatura powyżej zera, deszcz ze śniegiem, wiatr chciał łeb urwać. Nawet najbardziej zdziczały kot mocno ograniczył wyjścia z domu :)
Dziś odrobinę lepiej - równe zero stopni, mały wiatr, lekki śnieg, o dziwo zero smogu. Wybiegłem o 8 żeby się nie certolić z odblaskami i lampkami - i dobrze, bo w
źródło: comment_PZDTeu7kO20x7bx1qGhcfzLyRHqCI8jv.jpg
PobierzNo dobra, listopad zamknięty. 301km, średnia 5:15min/km, ponad 26 godzin biegania. No i udało się przedwcześnie domknąć wynik 1500km, który sobie pod koniec maja postawiłem jako cel na koniec roku. Teraz trochę sobie zluzuję chyba.
Dzisiaj było chłodniej niż wczoraj - prawie -5 stopni, zapowiadany wiatr i odczuwalna -10. Smog pomijalny - maska sobie odpoczywa. Postanowiłem nie kozaczyć i założyłem już długie legginsy, a na górę
źródło: comment_gdKMFjLwNMzvzpCO36EF4HOnAGtBjewT.jpg
Pobierz- 0
300 km to jest bardzo dużo. Ja w listopadzie będę miał około 165 i to chyba będzie mój rekord.
- 2
Mój rekord do 350km we wrześniu 2 lata temu - ale generalnie przebiegi w okolicach 300+km to już jest ilość która wykracza poza definicję nieinwazyjnego hobby ;)
Od teraz będę
Dziś zebrałem się dość sprawnie, ale jeden kot marudził o pieszczoty, drugi o żarcie... i w końcu wybiegłem o 4:45. Temperatura -1, za to wiatr jak cholera (20+ m/s) - więc założyłem pod letnie ciuchy poliestrowy cienki top, który dużo lepiej zabezpieczył przed wiatrem niż podkoszulek termo. Oprócz tego kominiarka (posiałem gdzieś czapkę, cholera) i oczywiście rękawiczki. Dzięki wiatrowi smogu nic a nic - zawsze to milej
źródło: comment_bjNxdKi0Ij8bKzZQ976FxPK6qdtSILhT.jpg
PobierzPo wczorajszej imprezie rodzinnej i dramatycznym obżarstwie musiałem coś dalej pobiec - tym bardziej, że była niedziela :) Wstałem późno, wybiegłem późno - równo o 7. Tyle dobrego, że nie trzeba już było żadnych lamp i odblasków zakładać.
Temperatura +5 czyli letnie ciuchy. Smogu praktycznie brak, więc maska została w domu. Ale że aż tak cholernie będzie wiać to nie przypuszczałem... żałowałem że jednak zostawiłem w garażu
źródło: comment_e5IH68dVFvYagKU5DkC5CVW0g44qcBb4.jpg
Pobierz- 0
Swoją drogą - albo mi się serce uspokoiło ponad miarę, albo pada bateria w pulsometrze :)
@enron: a pierzesz/płuczesz pasek od pulsometru regularnie? Bo jak nie, to Ci może solami z potu zaszedł. Ja tak miałem ze swoim Garmina i poleciał w końcu do kosza.
- 0
Starszy syn ma dziś jakieś występy w szkole, więc wyjątkowo jak na sobotę zebrałem się do biegu o 5:20. Lekkie zaskoczenie - nie tylko gęsta mgła, ale też -2 stopnie :) Smog umiarkowany, ale tradycyjnie założyłem maskę - późniejszy odcinek przez wioskę pokazał że to była dobra decyzja. Mgła była tak gęsta, że chwilami przy maksymalnej mocy czołówki musiałem sobie świecić prosto pod nogi i zdarzało mi
źródło: comment_vXzN4LcK3jpdi1zrKQ1PKDtnm6b3cCek.jpg
Pobierz- 1
- 3
Kierowcy na mojej trasie przyzwyczaili się chyba do świra biegającego o 5 rano - a w razie czego świecę się jak
Dzisiaj jakoś się sam obudziłem o 4:15, na kilka minut przed budzikiem :) Zero senności, żona poleciała prasować ciuchy do pracy więc się szybko zebrałem i o 4:30 wybiegłem.
Zaskakująco ciepło - 6,5 stopnia, więc tylko letnie ciuchy. No i maska - powietrze można było ciąć maczetą. W połowie biegu mgła zamieniła się w coś między mgłą a deszczem i dość konkretnie mnie zlało - wróciłem mokry jakbym
źródło: comment_968TZ6wlDYi3nJSNmBqW7Ns209lTMHX8.jpg
Pobierz- 1
- 0
podziwiam ludzi, którzy są w stanie wstać tak wcześnie i kilkanaście minut później pójść biegać
@austra: e, kwestia przyzwyczajenia :) Kiedyś gdy mi siostra powiedziała (na narzekanie że mam stres z bieganiem po odprowadzeniu dzieci do przedszkola) że przecież mogę biegać przed przedszkolem to ją wyśmiałem. Potem spróbowałem i jakoś przeżyłem, kolejne dni jakoś też się udało, potem już zacząłem doceniać a teraz wręcz nie lubię biegać w normalnych porach








Zebrałem się dość późno i wyszedłem przed dom dopiero o 5 rano. Pogoda zachęcała - 9 stopni na minusie, brak wiatru, smog niby duży ale w końcu jest maseczka. No i obawy - czy po tygodniu sobie pobiegam, czy jednak kolano da o sobie znać. Z racji braku czasu planowany skrócony do 8km bieg.
No i niestety - ledwo minęły 4km i ból w kolanie powrócił :(
źródło: comment_jbI6vNtAm0KYoDSwNM6FabzUlfWI5MxL.jpg
PobierzZacząłem odczuwać w zimę kłucie, ale zdiagnozowałem to jako problem z temperaturą. Pierwszy raz to było chyba przy -10 stopniach. Po większym izolowaniu termicznym (więcej warstw) problem chyba ustąpił. Piszę 'chyba', bo nie wiem do końca o co chodzi i sprawa jest świeża. Z tym że ja biegam krócej i wolniej.