Pospałem dziś do późna - bezdzietny, bezżoniny za to urypany po sprzątaniu do 1 rano pokoju dzieci po złożeniu szafy. Jeszcze dodatkowo mnie uśpiły koty które mnie obsiadły korzystając z braku innych lokatorów w łóżku :)
Ruszyłem więc dopiero o 9:45, zakładając że lecę się wyluzować i spędzić miło 2 godziny. Cieplutko, smogu brak - pogoda idealna :) W biegu na luzaka pomógł zegarek, który się zwiesił






Weekend był udany, szkoda by było to zmarnować. 4:20 pobudka, 20 minut później start. Byłoby szybciej, ale jak idiota z 5 minut walczyłem z synchronizacją zegarka...
Ciepło (7 stopni), smog przeciętny ale blisko granic normy więc założyłem maskę... i choć dymu nie było tak wiele, to co chwila mijały mnie takie kopcące rzęchy że nie żałowałem decyzji.
Sam bieg - na luzaka, niskie tętno i niskie tempo.
źródło: comment_lWCmuyqPoA7keeGUrmEdNEGYO96diK79.jpg
Pobierz