Zaspałem dobre 20 minut i wyleciałem dopiero równo o 5 - szkoda, bo by się chociaż ze 2km dorzuciło. Warunki zgodnie z prognozami - niecałe +3 stopnie, mgła, smog jak diabli. Ale że się na to nastawiałem to biegło się całkiem miło - zresztą uznałem że teraz zimą nie będę świrował i pobiegam sobie tylko dla przyjemności, czy to dłuższe czy krótsze odcinki ;)
#sztafeta





Dzisiaj jakoś się sam obudziłem o 4:15, na kilka minut przed budzikiem :) Zero senności, żona poleciała prasować ciuchy do pracy więc się szybko zebrałem i o 4:30 wybiegłem.
Zaskakująco ciepło - 6,5 stopnia, więc tylko letnie ciuchy. No i maska - powietrze można było ciąć maczetą. W połowie biegu mgła zamieniła się w coś między mgłą a deszczem i dość konkretnie mnie zlało - wróciłem mokry jakbym
źródło: comment_968TZ6wlDYi3nJSNmBqW7Ns209lTMHX8.jpg
Pobierz@austra: e, kwestia przyzwyczajenia :) Kiedyś gdy mi siostra powiedziała (na narzekanie że mam stres z bieganiem po odprowadzeniu dzieci do przedszkola) że przecież mogę biegać przed przedszkolem to ją wyśmiałem. Potem spróbowałem i jakoś przeżyłem, kolejne dni jakoś też się udało, potem już zacząłem doceniać a teraz wręcz nie lubię biegać w normalnych porach