@Kalypsoo: No wtedy to było wielkie wydarzenie. Ale miałem przedszkole niedaleko aresztu śledczego, w którym pracował mój ojciec i raz jakiś typ z psem na obchodzie wokół murów szedł. Zaczepiłem go, zapytałem czy zna mojego ojca i pogadałem z ojcem przez radiostację :D
Reszta dzieciaków była zielona z zazdrości :P
  • Odpowiedz
  • 0
@jazmojegopokoju kompletnie na nic? niestety w zyciu te wartosciowe rzeczy wymagaja pewnego wysilku. naszczescie zadna z nich nie wymaga heroicznych czynów od samego poczatku :)

sa jakies takie rzeczy, ktore sprawiaja/sprawiały kiedyś Ci przyjemnosc, podczas wykonywania ktorych skupisz swoja uwage na nich na tyle, ze nic innego sie wtedy nie liczy? :)
  • Odpowiedz