@IdillaMZ: Te czołgi nie wyglądają na jakoś specjalnie zniszczone po tym ostrzale. Ciekawe co w praktyce oznacza taki atak? Co jest w stanie zatrzymać taki czołg i co z załogą. Zna się ktoś na tym?
@IdillaMZ: Nie ma tego dużo. Kilka niezdatnych do jazdy ciężarówek, trochę skrzynek z amunicją. I kawałek rusztowania? W Syrii tyle sprzętu szło czasami znaleźć w jednym mieszkaniu w rejonach cięższych walk
@RomantykWSidlachRutyny: Wojska armeńskie nie są w stanie zapewnić dostatecznej obrony przeciwlotniczej, stąd wniosek, że "piechota nie ma zadnego znaczenia". Tak to tylko wykopek potrafi.
Dzisiejsze konflikty to rakiety, samoloty i drony. Pozniej dlugo nic, w koncu czolgi, a na koncu, na rowni "patyka z gownem na koncu" - piechota
P---------e. Każdy rodzaj wojsk ma swoje zadania i jeden nie zastępuje drugiego. No, jest szansa, że cały świat się myli i
@TrybunaOburzonych: Przecież Gruzja ma na pieńku z Rosją - więc szuka dobrych relacji z Azerami i Turcją(inaczej niż my szukają jakichś sojuszników do przeciwwagi w bliskim sąsiedztwie), jest raczej wroga prorosyjskiej Armenii.
Premier Armenii Nikol Paszynian (na zdjęciu) wygląda identycznie jak ksiądz Isakowicz Zaleski i to nie jest przypadek, bo matką Zalewskiego była Ormianka Teresa Zaleska, z domu Isakowicz. #armenia #ciekawostki
tl;dr dzisiaj mija rok od czasu kiedy próbowali mnie porwać w Karabachu
W związku z tym, że sytuacja w Górskim Karabachu teraz na czasie, postanowiłem poprzeglądać sobie zdjęcia z zeszłorocznej podróży autostopem po Bliskim Wschodzie i Kaukazie, podczas której udało mi się odwiedzić również Karabach. Podczas przeglądania fotek zwróciłem uwagę, że dziś mija dokładnie rok od chyba najbardziej p--------o dnia w moim życiu. Jeśli ktoś ma ochotę, to zapraszam do czytania ( ͡°͜ʖ
@trogatelnaya_raduga: W 2017 roku jak wjeżdżałem z Gruzji od Armenii na stopa to złapałem kolesia który był lokalną "mrówką". Zapakował do mojego plecaka 10 czy 20 kg proszku do prania. On przejeżdża granicę samochodem, w jego samochodzie mój plecak, ja przechodzę obok na piechotę. Gdy kontrola graniczna pyta go o plecak, mówi że jest mój i nie zamierza tam zaglądać, każą mu zjechać na parking i wołają mnie. Na chwilę
@56632: tam przecież nic nie ma, żadnych strategicznych bogactw, miejsc, tylko trochę ubogich Azerów. Chyba tylko żeby zrobić na złość Azerbejdżanowi, lub żeby mapa ładnie wyglądała, bo żadnej strategicznej korzyści nie widzę.