Niech dadzą plusa ci którzy starają nigdy nie spóźniać. Dla mnie to jest całkowity punkt honoru. Oczywiście nie mówię o jakichś nagłych wypadkach gdzie naprawdę nie można przyjść na umówioną godzinę. Chodzi mi o ludzi którzy spóźniają się nagminnie, nieszanujących czasu innych.
Ej co myślicie o ludziach co mówią "jo" zamiast tak. Jestem z kaszub i jak pojechałem na studia do innej części kraju to ludzie dopiero po jakimś czasie przestali śmieszkować. Wśród znajomych to było już normalne gdy się przyzwyczaili ale zwracali mi uwagę bym nie mówił tak na w barach i innych miejscach publicznych. Próbowałem przestać tak mówić ale jest to niemożliwe, to jest zbyt silne przyzwyczajenie. #pytanie
@zsokiemowocowym: to mów tak, na zdrowie. Ja tam lubię wszelkie regionalizmy w stylu "dla kogoś" zamiast używania celownika. Uważam je za zabawne w sytuacjach towarzyskich, jednak w bardziej oficjalnych starałbym się ich unikać, bo język jednak służy do komunikacji, a gwarowe wstawki mocno ją utrudniają
@mateusz-rafal-rachanski: Właściciele stają na rzęsach, żeby przeskoczyć idiotyczny zakaz, a do pisiorow nadal nie dociera, że ludzie chcą otwartych sklepów w niedziele. I tak jestem pod wrażeniem, że nie ma jeszcze sklepów z kościołem w środku i „sklepikiem z dewocjonaliami” w postaci poświęconych bułek, wędlin itp.
Dla mnie to jest całkowity punkt honoru.
Oczywiście nie mówię o jakichś nagłych wypadkach gdzie naprawdę nie można przyjść na umówioną godzinę.
Chodzi mi o ludzi którzy spóźniają się nagminnie, nieszanujących czasu innych.
źródło: comment_1673262476vhhGWHr5wgCz3x5xJ9Wu4E.jpg
PobierzKomentarz usunięty przez moderatora