Stoję sobie na przystanku, czekam na autobus... Idzie nawalony gość przez skrzyżowanie i w-----ł tak na łeb że hardcore... No to lecę ja i 2óch innych chłopów. Reszta się gapi. Krwi jakby świnie zarzynali... Aż naciągało mnie momentami. Na szczęście w miarę przytomny. Zadzwoniliśmy po pogotowie, skombinowałem chusteczki... Kazałem mu trzymać mocno na rozcięciu. Karetka już w drodze... Pomimo tego, że ostatnio mam samo pasmo nieszczęść i pecha to chociaż temu gościowi

Marcel133
via Android



























