Zaczęło się od tego, że u mnie na uczelni było stoisko dkms i odbywała się rejestracja dawców. Pomyślałem - w sumie czemu nie. Wpisałem dane, pogrzebałem wacikiem w ustach i zapomniałem o sprawie na 3 lata.
Trochę ponad tydzień temu zadzwoniła pani z dkms, powiedziała, że znaleźli kogoś komu mogę pomóc, przez telefon przeprowadziła krótki wywiad










Dziś miałem dłuższą rozmowę z panią z DKMS - okazało się, że pasuję do biorcy i jeśli badania, które mam 29 grudnia przejdę pomyślnie to 21 stycznia czeka mnie samo oddanie.
Po pobraniu, jeśli będę chciał, dostanę 3 informacje na temat biorcy - wiek, płeć, kraj z którego pochodzi.
Co do samych badań - 29 mam stawić się na czczo o 8 w szpitalu i tyle na razie wiem. Badania będą