Wyobrażacie sobie taką sytuację? Podwoziłem przez ponad rok koleżankę do pracy (20 km w jedną stronę), nie brałem od niej hajsu, bo ja i tak jeździłem do pracy, a jak miała mi dać połowę to (100 zł) to wolała kupić bilet miesięczny i jeździć autobusem. Ja z drugiej strony jak miałem brać od niej 50 zł no to bez sensu, to wolałem nic nie brać. Aż pewnego dnia zbliżały się moje urodziny
Pani przyniosła dziś do mnie do pracy kotka, znajda z osiedla, do uśpienia. Kot wyglądał tragicznie, różne p------e rzeczy w życiu i pracy widziałem, ale tak chudego kota jeszcze nie spotkałem, do tego był makabrycznie brudny, zapchlony i śmierdział nieprzeciętnie. No ale było jedno ale. Był całkiem żywotny i ruchliwy, co prawda wycieńczony konkretnie, ale nie umierający. Pani ma już dużo kotów, następnego nie chciała. A ja zdrowych zwierząt zabijać nie będę,
Kładzie się jak kot (łapki zwinięte pod siebie) i dużo odpoczywa, czasem podnosi głowę jak coś usłyszy, trochę chwiejnie chodzi, oczy zawalone ropą, ale jedzenie wyczuwa z daleka no i korzysta z kuwety. Twardy zawodnik
Ciągłe męczące oczekiwanie na świeżutkie papryczki na #goomowesosy ( ͡°ʖ̯͡°).... Więc, aby sobie je troszkę urozmaicić i przepalić rurę zrobiłem małe #zakupy ( ͡°͜ʖ͡°)
Tej oto pani znudziło się karmienie przez sondę i stwierdziła, że musi się jej pozbyć. Jutro o 9 mamy wizytę, trzeba będzie Felicję uśpić do operacji, jaką jest przeczyszczenie przewodu nosowego(czy coś) i włożenie nowej sondy. Ech.
źródło: comment_3uptohVszDFSXQaHvKHDiXuuid9V6akq.jpg
PobierzPrzecież to ten gość grał Kevina
źródło: comment_wQmDew0ZEQlcFIGvTiNszznmo5QDb0r7.jpg
Pobierz