Jadę sobie dziś ekspresówką, piję kawkę i jak to po kawce, zaczyna mnie cisnąć kraken. Na szczęście był MOP, więc zjeżdżam, idę do kibla, wchodzę do kabiny, a tam nie ma papieru. Nic to, idę do następnej, a tam znowu pustki. Została ostatnia - tak, w niej też nie było srajtaśmy. No to idę obok umywalki i wyciągam z dozownika kilka papierowych ręczniczków, kątem oka dostrzegając kamerę w rogu sali. Nie mogłem
morm






