Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać tę rywalizację. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było im przypisać podczas tej kariery? Że można w życiu wygrać ewidentnie bez układów. Że są ludźmi rzetelnymi, solidnymi, posłańcami wielkich wiadomości, wielkiej nadziei. Zaczynali jako idol kryzysowy, który miał nas prowadzić jako ambasador wspaniałego skoku cywilizacyjnego do Europy. Fenomen społeczny. Przecież my, dzięki tym rozgrywkom, żyliśmy życiem zastępczym. Byli powodem ogromnej zbiorowej radości. Dali nam

Ultimator































